W jedynym poniedziałkowym spotkaniu rosyjskiej Premier Ligi, Tom Tomsk pokonał na swoim obiekcie Sibir Nowosybirsk 3:2. Przez 90 minut w bramce gości stał Wojciech Kowalewski.
Ledwie 180 sekund po rozpoczęciu spotkania gracze Tomu cieszyli się z objęcia prowadzenia. Djordje Jokić zwiódł jednego z obrońców gości i podał do Artioma Dziuby, a wypożyczony ze Spartaka Moskwa napastnik precyzyjnym uderzeniem pokonał Wojciecha Kowalewskiego. W 21. minucie ten sam zawodnik po raz drugi uradował publiczność zgromadzoną na stadionie w Tomsku. Nam-Il Kim zagrał do Dziuby, snajper gospodarzy oszukał Jegora Filipienkę oraz Aleksieja Arawina i strzelił na bramkę Kowalewskiego. Polak nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję, a futbolówka wpadła przy słupku do siatki Sibiru.

Odpowiedź podopiecznych Igora Kriuszczenki była błyskawiczna. Niecałe dwie minuty po drugim trafieniu Dziuby piłkarze z Nowosybirska wymienili kilka szybkich podań w środku pola, Aleksandr Diegtiariow wypatrzył dobrze ustawionego Aleksieja Miedwiediewa, a 33-letni napastnik po minięciu Siergieja Pariejko zdobył swojego szóstego gola w tym sezonie. 60 sekund później na tablicy świetlnej widniał już rezultat remisowy. Na prawym skrzydle piłkę przejął Arawin i po krótkim rajdzie strzelił na bramkę Pariejki. Estoński golkiper z tym uderzeniem jeszcze sobie poradził, ale po dobitce Igora Szewczenki był bezradny.
Jeszcze przed przerwą gospodarze stracili jednego zawodnika, za uderzenie Szewczenki z boiska wyleciał bowiem Aleksandr Charitonow. Druga część spotkania przyniosła mniej emocji niż pierwsze 45 minut. Zawodnicy Sibiru niemal przez cały czas prowadzili zmasowany atak na bramkę rywali, ale nie wykorzystali kilku dobrych okazji. W strzałach na bramkę Tomu przodowali Miedwiediew i Szewczenko, jednak między słupkami świetnie spisywał się Siergiej Pariejko.
Już w doliczonym czasie gry gospodarze za sprawą dwóch rezerwowych nieoczekiwanie zapewnili sobie komplet punktów. Walery Klimow dośrodkował z rzutu rożnego, a w polu karnym Sibiru najwyżej wyskoczył Dmitrij Smirnow, który głową skierował piłkę do siatki.
Dzięki temu zwycięstwu drużyna trenowana przez Walerego Niepomniaszczego awansowała na siódme miejsce w tabeli, a goście zostali nową „czerwoną latarnią” ligi.











