Spartak Moskwa wykorzystał wczorajsze potknięcia ligowych rywali i po bezbarwnym meczu pokonał na wyjeździe Amkar Perm 1:0. Bramkę na wagę trzech punktów zdobył w końcówce spotkania Nicolas Pareja.
W mecz nieoczekiwanie lepiej weszli goście. Pierwsze zagrożenie pod bramką Andrija Dzikania stworzyli po 120 sekundach gry po dośrodkowani Georgiego Pejewa z rzutu rożnego. Niedługo potem rzut wolny dla swojej drużyny zarobić Marko Blażić. Bułgarski pomocnik Amkara przerzucił piłkę nad murem, ale też nad bramką. Na to dopiero odpowiedział Spartak, lecz najlepszym komentarzem do uderzenia Ariego byłby jego brak. 60 sekund później Brazylijczyk stanął oko w oko z Siergiejem Narubinem, a ten okazał się zwycięzcą tego pojedynku. W 11. minucie udaną akcją przeprowadził Pejew. Minął Jewgienija Makiejewa, po czym odegrał piłkę do Nikity Burmistrowa, a jego próbę zagrania zatrzymali defensorzy Spartaka.

Na początku drugiego kwadransa Bułgar w barwach Amkara był mózgiem kolejnego ataku. Odegrał do Konstantina Wasilijewa, ale Estończykowi zagranie ofensywnie nie wyszło. 120 sekund później po drugiej stronie niedokładnie główkował Ari. Niedługo po nieudanym strzale Burmistrowa sam na sam z Dzikaniem wyszedł Pejew. Ukraiński bramkarz wykorzystał swoje doświadczenie i nie dał się zaskoczyć. Gra obu drużyn była coraz bardziej pełna błędów i niedokładności. Dmitrij Kombarow nie poradził sobie z podaniem do brata, Burmistrow kopnął piłkę wprost w ręce golkipera, a Rafael Carioca posłał w pole karne zdecydowanie za mocne zagranie. W 28. minucie dośrodkowanie Dmitrija Kombarowa zostało zablokowane, a dobijający futbolówkę Ari posłał ją wprost w ręce bramkarza.
W ostatnim kwadransie pierwszej części meczu więcej z gry mieli podopieczni Raszyda Rachimowa. „Czerwono-biali” byli w stanie odpowiedzieć dłuższą akcją, która zakończyła się niedokładnym zagraniem ofensywnym, a futbolówka padła łupem Narubina. 38. minuta przyniosła kolejką akcję Amkara. Wstrzelić piłki w „szesnastkę” nie mógł Aleksandr Kołomiejcew, a Burmistrow szybko stracił futbolówkę. Tuż przed gwizdkiem o akcję ofensywną pokusił się Spartak, lecz próba Artioma Dziuby nie miała prawa zagrozić golkiperowi gospodarzy.
Po przerwie na boisko wszedł Aiden McGeady, który zmienił Demy’ego de Zeeuwa. Mimo pojawienia się na boisku ofensywnego pomocnika, gracze Spartaka nadal nie potrafił sforsować szczelnej obrony Amkara. Po dziesięciu minutach gry w drugiej połowie swą szansę miał Dziuba, jednak jego uderzenie głową było niecelne. Bliżej powodzenia był natomiast Kiriłł Kombarow. Pomocnik „Miaso” strzelił z rzutu wolnego w światło bramki, ale Narubin był na posterunku.
W 65. minucie Walery Karpin postanowił ściągnąć z boiska jednego ze swoich obrońców, Aleksandra Szeszukowa, zastępując go kolejnym ofensywnym pomocnikiem, Żano Ananidze. Osłabienie linii defensywy mogło się szybko zemścić na Spartaku. 240 sekund później Andrij Dzikań miał sporo problemów z wyłapaniem mocnego uderzenia Aleksandra Kołomiejcewa. Pod koniec spotkania goście ze stolicy ruszyli do żwawszych ataków. Nikt jednak nie potrafił wykończyć precyzyjnego podania Dmitrija Kombarowa i Narubin mógł rozpocząć grę od bramki.











