Korona Kielce rzutem na taśmę zapewniła sobie trzy punkty, z czego na konferencji prasowej zadowolony był szkoleniowiec Leszek Ojrzyński. W znacznie gorszym humorze był Jurij Szatałow.
Trener Korony cieszy się z punktów, ale mimo to dostrzega w grze zespołu jeszcze kilka uchybień. Niemniej jednak jest zadowolony z determinacji, jaką wykazali się piłkarze kieleckiego zespołu.
– Wyjeżdżamy stąd bardzo zadowoleni, bo naszym celem były dzisiaj trzy punkty. Co prawda słabo zaczęliśmy mecz, ale chwała za to, że chłopaki dobrze zareagowali na stratę bramki. Było dużo strzałów, stałych fragmentów. Może nie wszystkie sytuacje były stuprocentowe, ale stwarzaliśmy zagrożenie pod bramką przeciwnika. Mieliśmy dzisiaj szczęście, ale na nie także zapracowaliśmy swoją postawą. Myślimy już o następnym meczu, bo przecież to są dopiero trzy punkty. Widać było mankamenty w naszej grze, ale dzięki woli walki odwróciliśmy wynik. Od razu po stracie bramki ruszyliśmy do pressingu i tym też zaskoczyliśmy gospodarzy – powiedział Ojrzyński.
Cracovia natomiast przypominała w tym meczu ten zespół, który w poprzednim sezonie notował fatalną serię porażek. Dlatego swojego niezadowolenia nie krył trener „Pasów”.
– Co można powiedzieć po przegranym meczu w takim stylu, do tego jeszcze na własnym boisku. Już nie martwi tak bardzo sam wynik, a gra moich zawodników. Od 20. do 70. minuty akcje nam się po prostu nie kleiły. Cały czas graliśmy górą. To jest duży minus. Przed nami następny mecz. Mamy trochę czasu na przemyślenie innej koncepcji, bo na pewno będą jakieś zmiany. W grze Korony natomiast widać było wielką ambicję i determinację – mówił Szatałow.










