Już w czwartek swoją przygodę w tegorocznej Lidze Europy rozpoczynają Jagiellonia Białystok i Śląsk Wrocław. I to właśnie jutro po raz kolejny rozpocznę swoją walkę z europejskimi rankingami, współczynnikami i rozstawieniami. Czy bardziej opłaca się nam zwycięstwo AIK Sztokholm, czy VPS Vaasa? Lepiej, żeby awansował Beitar Jerozolima czy kazachskie Ordabasy? To właśnie odpowiedzi na szereg tak ważnych pytań będę szukał w najbliższych tygodniach.
Umówmy się, statystyki i liczby nie są dla wszystkich. Ja sam nigdy wybitnym matematykiem nie byłem. Jednak w jakiś, sobie tylko znany sposób zainteresowałem się również bardziej analityczną sferą piłki nożnej i wszelkiego rodzaju zestawienia zacząłem pochłaniać z niemalejącym apetytem. Dlatego chciałbym się z Wami podzielić swoimi spostrzeżeniami i zasugerować, komu NIE powinniśmy kibicować w tegorocznej edycji Ligi Europy.
Obecnie sytuacja wygląda tak, że ekstraklasa zajmuje w rankingu UEFA na przyszły sezon 19. miejsce, mając w dorobku 17 punktów bazowych. Upoważnia to nas do wystawienia w europejskich pucharach jednej drużyny w eliminacjach Ligi Mistrzów i trzech – Ligi Europy. Nie jest to szczególnie wybitne osiągnięcie, ponieważ taki parytet przysługuje wszystkim ligom poniżej 15. miejsca w rankingu. Właśnie ta magiczna 15. lokata marzy się polskim kibicom od reformy Platiniego przeprowadzonej w sezonie 2009/2010.
Polska liga w tamtym okresie zajmowała odległe 26. miejsce i trudno było o optymizm. Dobre występy Lecha Poznań w sezonie 2010/2011, a także Legii i Wisły rok później sprawiły, że już przed sezonem 2012/2013 zajmowaliśmy 21. miejsce. Od tego czasu trochę punktów nabiła jeszcze Legia, jednak, reasumując, status quo pozostał.
Na początek ostudzę zapał. Nie liczcie na to, że po tym sezonie awansujemy na miejsce gwarantujące wystawienie dodatkowej drużyny w eliminacjach LM. Rumunia okupująca tę lokatę ma ponad 23 punkty i mimo że okrętem flagowym tamtejszej piłki klubowej jest podupadająca Steaua Bukareszt, trudno sobie wyobrazić, abyśmy byli w stanie ją wyprzedzić. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że po tym sezonie przestaną nam się liczyć punkty zdobywane przez Legię i Wisłę w sezonie 2011/2012 (ponad sześć), co znacząco utrudnia nam sprawę.

Austria, która znajduje się tuż za Rumunami, również może być poza zasięgiem, głównie z powodu Red Bull Salzburg i faktu, że może ona w tegorocznych rozgrywkach wystawić pięć zespołów, co wynika z wysokiej lokaty ligi w poprzednich latach. Tak więc pułap 21 punktów, który obecnie ma, wydaje się trudny do prześcignięcia. Na naszą korzyść może działać jedynie to, że Austriakom odchodzi jeszcze więcej punktów niż nam za sezon 2011/2012 (ponad siedem).










