Patrząc na pierwszy mecz międzypaństwowy rozegrany przez Szwedów z Norwegią w 1908 roku (11:3), trudno nie odnieść wrażenia, że nacja ta od zawsze dysponowała dużym potencjałem piłkarskim. Jego eksplozja przypadła zasadniczo na lata 50-te, gdzie w Mistrzostwach Świata w 1958 roku „Trzy Korony” zdobyły srebrny medal, eliminując po drodze m.in. Niemców. Zresztą wcześniej bo w 1948 roku zdobyli tytuł Mistrzów Olimpijskich w Londynie.
Najbardziej bezbarwny okres dla reprezentacji przypada od lat 60-tych do 90-tych, gdzie drużyna w zasadzie popadła w przeciętność i jeśli nawet udawało zakwalifikować się do jakichś finałów, to zazwyczaj przygoda z nimi kończyła się na pierwszej rundzie.
Szwecja występowała do tej pory w Mistrzostwach Europy ze zmiennym szczęściem. Do ważniejszych osiągnięć w tej imprezie należą bez wątpienia finały Euro 1992. Pokazało się wtedy wielu zawodników, którzy zapadli w pamięć fanów na długie lata, jak choćby: Stefan Schwarz, Martin Dahlin, Kennet Andersson czy doświadczony Tomas Ravelli. Wtedy to również wchodził do zespołu, młody wówczas Henrik Larsson. Sumą tych wszystkich atutów okazał się brązowy medal. Od 2000 roku Szwecja jest obecna na każdych mistrzostwach świata i Europy, prezentując nie tylko futbol niesłychanie podporządkowany założeniom taktycznym, ale też w miarę efektowny i atrakcyjny dla oka. Co z tego, jeśli zazwyczaj odpada albo w fazie grupowej albo w drugiej rundzie.
Przez cztery lata jako pierwsza reprezentacja w Europie prowadzona była przez dwóch równorzędnych selekcjonerów – Tomasa Söderberga i Larsa Lagerbäcka. Po Euro 2004 ten pierwszy odszedł do drużyny młodzieżowej. Lagerback pozostał sam na placu boju, lecz ciągłość myśli szkoleniowej z całą pewnością została zachowana. Warto zwrócić uwagę na odpowiedni dobór rywali w sparingach przed samym turniejem, gdzie wśród rywali Szwedów można wymienić: Brazylię, Słowenię oraz Ukrainę. Lagerback chciał dać tym samym wyraźny sygnał zawodnikom, że przyjdzie im się mierzyć z drużynami o różnej skali trudności, co ma budować odpowiednią koncentrację i automatykę zachowań boiskowych już na stadionach Austrii i Szwajcarii.
Reprezentacja Szwecji z dużymi nadziejami przystępuje do Euro 2008. Celem minimum jest oczywiście wyjście z grupy D, co nie wydaje się akurat niemożliwe do osiągnięcia. Za rywali bowiem podopieczni Larsa Lagerbacka mają Hiszpanię, Grecję oraz Rosję. Pierwszych znają bardzo dobrze z niedawnych potyczek eliminacyjnych, co więcej potrafili ich nawet ograć na własnym terenie. Grecja to rzecz jasna aktualny wciąż Mistrz Europy, lecz gdyby ten zespół obronił tytuł byłaby to pewnie jeszcze większa sensacja, niż jego zdobycie na boiskach Portugalii w 2004 roku. A Rosja? Podopieczni Guusa Hiddinka sprawili ogromną niespodziankę, eliminując w grupie Anglików, choć nie można zapominać, że sprzyjały im bardzo rezultaty innych spotkań, w bezpośredniej walce o finały. W Skandynawii zatem panuje umiarkowany optymizm, choć każdy po cichu liczy na sukces w postaci medalu.
Czy są zatem ku temu realne podstawy? Wprawdzie reprezentacyjną karierę zakończył już Henrik Larsson, jeden z najwybitniejszych szwedzkich piłkarzy w historii, ale na horyzoncie pojawiła się grupa młodych utalentowanych graczy. Sebastian Larsson czy Kennedy Bakircioglu już znajdują się w szerokiej kadrze Larsa Lagerbacka i powoli zaczynają upominać się o swoje miejsce w drużynie. Dodatkowo Szwecja oparta jest na weteranach pokroju: Fredrika Ljungberga czy Olofa Mellberga, którzy zaliczyli już niejedną imprezę rangi międzynarodowej, w reprezentacyjnym trykocie. I choć najlepsze lata obu tych piłkarzy zaczynają powoli mijać, to wciąż występują w Premiership, a w kadrze nie tracą ustalonej przez lata renomy. Niesamowicie w ostatnim okresie rozwinął się rozgrywający Lyonu Kim Kallström, który we Francji zbiera świetne recenzje i linia środkowa „Trzech Koron” w dużej mierze będzie opierać się na kreatywności i pomysłowości tego zawodnika.










