Podczas gdy Moskwa nadal ma w pamięci świeże wspomnienia po zamachach bombowych, miejscowa liga rozgrywa swoje mecze. Smutna atmosfera nie przeszkodziła jednak Lokomotiwowi i Dynamu w rozegraniu dobrego meczu. Ostatecznie po wielu emocjach lepszy okazał się „Parowoz”, wygrywając 3:2.
Przed meczem więcej szans na wygraną dawano podopiecznym Andrieja Kobieliewa. Solidnie wzmocniony zimowymi transferami klub został bardzo dobrze przygotowany do obecnych rozgrywek, co widać w postawie „Biało-niebieskich”. Jednak ich wyniki w porównaniu do postawy na boisku są gorsze. Niewiele dobrego można było rzec o Lokomotiwie. Zawodnicy Jurija Siomina spisywali się kiepsko, a punkty zdobywali tylko ze słabszymi rywalami.

Zanim przystąpiono do sportowej rywalizacji cały stadion na minutę pogrążył się w ciszy. W ten sposób uczczona została pamięć 39 ofiar zamachu w moskiewskim metrze. Również kibice oddali hołd zmarłym. Przez pierwsze dziesięć minut milczeli, a pewna grupa trzymała w tym czasie zapalone świecie. Gdy sympatycy futbolu powstrzymywali się od krzyków i śpiewów, w meczu nieoczekiwanie lepiej wszedł Lokomotiw. Już po 30 sekundach „Parowoz” oddał strzał na bramkę Władimira Gabułowa po kombinacji Dramane’a Traore i Petera Odemwingie. Nieco później do akcji wkroczył najlepszy ostatnio gracz „Loko”, Ołeksandr Alijew. Dwukrotnie poważnie zagroził bramce Dynama. Jednak golkiper gości z uderzeniami Ukraińca sobie radził, a inni miejscowi nie potrafili kontynuować akcji.
Musiał minąć prawie kwadrans, by poważniej zaatakowali „Biało-niebiescy”. Strzał Kołodina jednak mierzony był chyba Panu Bogu w okno. Po kolejnej próbie Alijewa powinno być 1:0 dla graczy Kobieliewa. Udaną akcję zakończoną uderzeniem przeprowadził Cesnauskis. Bramkarzowi Guilherme udało się odbić piłkę, która wylądowała pod nogami Andrija Woronina. Ten, zamiast strzelać, oddał futbolówkę Aleksandrowi Kokorinowi, a on fatalnie przestrzelił z bliskiej odległości. Gospodarze zbagatelizowali ostrzeżenie, za co zostali ukarani. W kolejnym ataku grający niegdyś w FK Moskwa Litwin dośrodkował piłkę na głowę Kokorina. Młody napastnik, zamiast strzelać, odegrał do doświadczonego Woronina, a ten dopełnił formalności.
Bramki Ukraińcowi pozazdrościł Siemszow, lecz jego strzał z 23 metrów z łatwością wyłapał Guilherme. W odpowiedzi z rzutu wolnego w mur trafił Alijew. Były zawodnik Dynama Kijów nie powiedział jednak ostatniego słowa w tym meczu. Tuż przed końcem pierwszej połowy przejął piłkę przed polem karnym i uderzył tak, że wyciągnięty jak struna Gabułow nie był w stanie sparować piłki. Do przerwy tablica świetlna wskazywała rezultat 1:1.
Druga część spotkania również rozpoczęła się lepiej dla Lokomotiwu. W tym okresie najaktywniejszy pod bramką„Biało-niebieskich” był Odemwingie. Jednak nie zdołał on bardziej zagrozić rywalom. Przeciwnicy nie potrafili się skutecznie odgryźć. Po 600 sekundach drugiej połowy ponownie o sobie dał znać Alijew. Ukrainiec dostał podanie od Małchaza Asatianiego, wyszedł sam na sam z golkiperem Dynama, lecz nie zdołał go pokonać. Przyjezdni próbowali na to zareagować. Jednak próby Cesnauskisa i Woronina okazywały się nieskuteczne.











