Świerczok i Łudogorec – związek daleki od ideału


Stagnacja w wykonaniu polskiego napastnika

19 marca 2019 Świerczok i Łudogorec – związek daleki od ideału

Znaleźć się na legendarnym San Siro i rozegrać mecz w pełnym wymiarze czasowym łatwo nie jest. Tym bardziej jeśli 365 dni wcześniej tułałeś się na zapleczu polskiej ligi. Jakub Świerczok dokonał, wydawać by się mogło, niemożliwego, jednak dotychczas z pobytu w bułgarskim Łudogorcu w pełni zadowolony być nie może.


Udostępnij na Udostępnij na

17 grudnia 2017 roku Wisła Kraków podejmowała u siebie Zagłębie Lubin. Jakub Świerczok zapisał się w protokole meczowym dwukrotnie – najpierw strzelając 16. ligową bramkę w sezonie, czym umocnił się na pozycji lidera klasyfikacji strzelców, by później dołożyć do swojego dorobku asystę.

Zespół „Miedziowych” wygrał wspomniane spotkanie 2:1. Wówczas nikt się nie spodziewał, że był to ostatni mecz Świerczoka w barwach Zagłębia. Lubinianie liczyli się z jego odejściem, lecz najwcześniej dopiero po zakończeniu rozgrywek. Zresztą sam zawodnik deklarował, że zimą nie ma zamiaru nigdzie się wybierać.

Zdanie jednak zmienił, gdy do klubu wpłynęła oferta ze strony Łudogorca. Mistrz Bułgarii skorzystał z klauzuli wykupu opiewającej na 850 tys. euro i tym sposobem dwa dni przed wylotem na zgrupowanie Świerczok zamienił Lubin na Razgrad, czym wprawił w niemałe zdziwienie wszystkich w drużynie.

Równia pochyła

Kiedy Kuba Świerczok wybrał ofertę Łudogorca, mam wrażenie, że przyjąłem to z większym entuzjazmem niż reszta. Mimo tego, że słaba liga, Łudogorec finansowo i organizacyjnie ją dystansuje. Na mistrza Bułgarii są zwrócone oczy klubów z top lig, okazja do wypromowania się w Europie i przy okazji złapanie międzynarodowego doświadczenia – mówi Kamil Rogólski, ekspert piłkarski.

Polski napastnik formy z polskich boisk długo nie był w stanie przełożyć na bułgarskie stadiony. Po niechlubnej serii sześciu kolejnych meczów bez bramki wreszcie wpisał się na listę strzelców, pokonując bramkarza Etyra Wielkie Tyrnowo. Zapoczątkował tym kolejny cykl – pięć spotkań z rzędu z przynajmniej jednym golem. Dublet w arcyważnym pojedynku z CSKA Sofia sprawił, że na kilka tygodni Świerczok stał się ulubieńcem sympatyków „Orłów”.

Tym samym Świerczok w niemałym stopniu przyczynił się do obrony tytułu mistrzowskiego Łudogorca, co napawać mogło jedynie optymizmem przed zbliżającą się nową kampanią. Niestety dla trenera „Orłów” Świerczok jest obecnie dopiero drugim wyborem. Gra mało, choć biorąc pod uwagę niezbyt długi pobyt na murawie, strzela dość często. Pięć bramek w lidze, dwie w krajowym pucharze, jedna w Lidze Europy – wynik co najmniej solidny.

Strzelecki dorobek Świerczoka przybiera zgoła inny kształt, spoglądając na, mówiąc kolokwialnie, ofiary polskiego napastnika. Crusaders, Crusaders, Crusaders, Semptemvri Sofia, Vitosha, FK Dunav, Semptemvri Sofia, Semptemvri Sofia, Slavia Sofia, Slavia Sofia, FC Zurych. Nie licząc z oczywistych względów drużyn z Danii i Szwajcarii, Świerczok ani razu nie pokonał bramkarza zespołu znajdującego się w ligowej tabeli wyżej niż na 11. miejscu (!).

26-latek miewa, rzecz jasna, przebłyski jak chociażby hat-trick w niespełna kwadrans przeciwko wspomnianemu Crusaders w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, jednak do tej pory nie potrafi ustabilizować formy. Jego dyspozycję w najprostszy sposób można określić jako sinusoidę meczów imponujących i przeciętnych, z tym że tych ostatnich jest o wiele więcej. Plusy nie przyćmiewają minusów.

Oczekiwania kontra rzeczywistość

Niestety jego pobyt układa się gorzej, niż sądziłem. Claudiu Keseru, który jest ikoną tego klubu, jest zdecydowanym numerem jeden. Świerczok jest piłkarzem z ławki i ten stan rzeczy utrzymuje się mimo pojedynczych wyskoków jak znakomity mecz z CSKA Sofia w kwietniu zeszłego roku czy hat-trick w eliminacjach Ligi Mistrzów – twierdzi Rogólski.

W barwach Zagłębia to właśnie Świerczok miał monopol na zdobywanie bramek i, mówiąc kolokwialnie, ciągnął ekipę „Miedziowych” na swoich barkach. Wydawać by się mogło, że podobny scenariusz będzie miał miejsce w drużynie mistrza Bułgarii. Tymczasem wbrew powszechnym oczekiwaniom Świerczok nie wybija się ponad szereg, a wręcz stoi na uboczu, po cichu, w drugim rzędzie.

Sam Łudogorec jest trochę w odwrocie. Rozbudowywany jest cały czas stadion wraz z bazą treningową, dlatego zmniejszyły się inwestycje w pierwszą drużynę. Gwiazdy jak Wanderson czy Marcelinho się starzeją, Vura odszedł do Bundesligi. Przez to Łudogorec w Bułgarii przestał być maszyną do wygrywania. Liga Mistrzów 2016/2017 z Jonathanem Cafu w ataku to był czas największej formy Łudogorca na przestrzeni lat. Na nieszczęście Świerczoka klub od tamtej pory sprzeciętniał, a on się niestety w tę przeciętność wpisuje – kończy nasz ekspert.

Łudogorec w założeniu agenta piłkarza, Jarosława Kołakowskiego, miał być dla Świerczoka jedynie klubem tranzytowym, na przetarcie, trampoliną. Optymizm szybko przekształcił się w realizm – zimą odezwała się tylko niemiecka Norymberga. Co gorsza, w ostatnim ligowym spotkaniu Polak nabawił się kontuzji, co sytuacji w hierarchii zdecydowanie nie poprawi.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski