W czwartek wieczorem na międzynarodowej arenie staną Wisła Kraków i Legia Warszawa. Pierwszy raz w historii do fazy grupowej Ligi Europejskiej awansowały dwa polskie zespoły. Wisła w swoim pierwszym meczu zagra w Krakowie z Odense, a Legię gościć będzie PSV Eindhoven. Na temat tych meczów rozmawialiśmy z byłym piłkarzem obydwu klubów, a obecnie kapitanem Lechii Gdańsk, Łukaszem Surmą.
Reprezentował Pan barwy zarówno Legii, jak i Wisły. Czym jest dla tych klubów awans do Ligi Europejskiej?
Dla Wisły nie jest to za wielki sukces. W Krakowie z pewnością liczyli na Ligę Mistrzów i byli od niej bardzo blisko. Wiadomo, że to właśnie gra w Champions League była priorytetem, ale cóż, nie udało się. Co innego Legia. Dla niej ten awans to na pewno największe osiągnięcie w europejskich pucharach od około dziewięciu lat. W sezonie 2002/2003, kiedy jeszcze występowałem w Legii, pod okiem trenera Okuki, graliśmy w Pucharze UEFA i wyeliminowaliśmy Utrecht. W tamtych czasach jeszcze nie było fazy grupowej, więc to była pierwsza zasadnicza runda Pucharu UEFA. Potem graliśmy z Schalke i niestety odpadliśmy. Od tamtego czasu Legia w Europie praktycznie nie grała, więc tegoroczny awans z pewnością cieszy włodarzy warszawskiego klubu.
Grupy Legii i Wisły wydają się łatwiejsze niż ta, do której w zeszłym roku trafił Lech. Czy któryś z tych klubów ma szanse na powtórzenie sukcesu poznaniaków?

Oczywiście. Uważam, że obydwie drużyny mają szansę. Co do poprzedniego sezonu i grupy Lecha Poznań, to nic nie umniejszając lechitom, bo grali świetnie, mieli nieco łatwiej niż Legia i Wisła w tym sezonie. Chodzi mi o to, że taki na przykład Manchester City potraktował te rozgrywki ulgowo. Widać było, że się oszczędzana Premier League. To ona była dla niego najważniejsza, walczył o czołowe lokaty i mógł sobie pozwolić na trochę luzu w europejskich pucharach. A takie Odense czy Hapoel to drużyny bardzo ambitne, dla których Liga Europy też jest wielką szansą na zaistnienie w wielkim piłkarskim świecie. I Duńczycy, i zespół z Izraela nie odpuszczą, będą grać do końca i walczyć, jakby każdy z meczów był meczem o życie. Dlatego według mnie Legię i Wisłę czeka w tym roku trudniejsze zadanie.
Z jednej strony PSV, Hapoel i Rapid, a z drugiej Fulham, Twente i Odense. Który z naszych eksportowych zespołów trafił do lepszej dla siebie grupy?
Wydaje mi się, że ciut, ciut łatwiejszą grupę ma jednak Legia. Wisła musi się zmierzyć z silnym Fulham i bardzo silnym Twente. Te dwa zespoły wydają się poza jej zasięgiem, ale co będzie, zobaczymy. Dlatego według mnie łatwiejszą drogę do wyjścia z grupy będzie miała Legia, jednak nie chcę o niczym przesądzać.












