No i stało się. Mecz o Superpuchar Polski może się nie odbyć. Negatywna opinia, jaka została wydana, wcale nie oznacza, że tego spotkania nie będzie. Ekstraklasa SA zapowiada, że od decyzji się odwoła, a mecz odbędzie się zgodnie z planem. Zegar tyka, kabaret trwa.
Niech mi ktoś wytłumaczy, jakim cudem obiekt wybudowany za ponad dwa miliardy (!) złotych nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. To znaczy nie spełnia tych wymogów według policji, bo już UEFA takich problemów nie zgłasza. Zresztą, ze stróżami prawa jest w ogóle ciekawa sprawa, bo kilka dni wcześniej nie widzieli żadnych uchybień podczas organizacji koncertu na Stadionie Narodowym. Mało tego, oficjalne stanowisko policji po tej imprezie głosi, że system bezpieczeństwa zdał egzamin. Kilka dni później jest niebezpiecznie.
Paranoja.

Ale im dalej w las, tym gorzej. Okazuje się, że zastrzeżenia ma też sanepid. W życiu nie zgadłbym, do czego Państwowa Inspekcja Sanitarna się przyczepi. Otóż, drodzy czytelnicy, rozwiązanie zagadki to…
murawa! Inspektorzy sanepidu będą sprawdzać – i tu jest prawdziwy gwóźdź programu – czy trawa nie jest aby zbyt śliska. Oczywiście te działania mają zapobiec poślizgnięciu się biegających po boisku piłkarzy.
Proponuję rozszerzyć zakres obowiązków PIS-u (nie wiem, czy to zbieg okoliczności, czy nie) i nakazać pracownikom tegoż sprawdzanie butów piłkarzy przed każdym meczem. Powszechnie wiadomo, że jeżeli korki są złe, to ryzyko poślizgu drastycznie wzrasta.
Tłumaczenie policji i sanepidu jest chore. Od początku widać, że rozegranie tego meczu jest urzędnikom nie na rękę i zrobią dosłownie wszystko, żeby to spotkanie się nie odbyło. Podejrzewam, że jeżeli nie przejdzie numer z trawą, to znajdzie się coś innego (np. kąt odchylenia krzesełek może powodować uraz kręgosłupa u kibiców), co sprawi, że negatywna decyzja zostanie podtrzymana.
Najbardziej pokrzywdzeni są oczywiście kibice, którzy jak już dostali ładne i nowoczesne stadiony, to zabrania się im oglądania na nich meczów.
„Na Boga, udawajmy normalnych, skoro nie możemy być normalni, bo inaczej nie wydobędziemy się stąd” – tylko Gombrowiczem da się to wszystko podsumować.











