Luis Suarez, napastnik Liverpoolu, przekonuje wszystkich, że jego drużyna przemieni liczne pudła w większą liczbę goli w następnym sezonie.

Urugwajczyk jest najlepszym strzelcem swojego zespołu, ale zarówno on, jak i jego koledzy mogli mieć znacznie większy dorobek w bieżącym sezonie. Drużyna Kenny’ego Dalglisha wielokrotnie obijała konstrukcję bramki swoich rywali, było to rekordowe 29 razy. Ostatnio zdarzyło się to w półfinale Pucharu Anglii, gdy w słupek trafił Maxi Rodriguez. Brak goli Liverpoolu to jeden z powodów, dlaczego zajmują tak odległą lokatę w Premier League. Suarez przekonuje jednak, że w kolejnych rozgrywkach ta tendencja ulegnie zmianie.
– Kiedy strzelasz, możesz patrzeć w przestrzeń pomiędzy bramkarzem a słupkami. Ale instynktownie zamierzasz trafić w róg, co oznacza, że jest szansa, że piłka trafi właśnie w słupek. Myślę, że uderzaliśmy w niego więcej razy niż w poprzeczkę. Czasami tak się zdarza. Jako napastnik możesz kopnąć futbolówkę z 25 jardów i trafić w słupek strzałem, który był technicznie perfekcyjny. Ale można na to spojrzeć także z innej strony: piłka trafia cię w kolano i wpada do siatki. W kolejnej minucie ponownie zdobywasz gola i jesteś na fali. To element szczęścia. Byłoby większym zmartwieniem, gdyby szanse w ogóle nie były stwarzane. Może w następnym sezonie wszystko to, co trafiło w słupek i wyleciało, wpadnie do bramki.











