Zanim wszyscy pójdą spać (lub świętować), dopóki trzymają nas jeszcze emocje, pora na szkolne oceny dla bohaterów sobotniego hitu ekstraklasy. Jak zaprezentowali się piłkarze Lecha i Legii?
Lech Poznań

Jasmin Burić 5: najlepszy piłkarz Lecha w tym spotkaniu. Fenomenalnie zachował się zwłaszcza przy sytuacji z 34. minuty, kiedy to Aleksandar Prijović dobijał odbity od poprzeczki strzał. Parada Bośniaka była absolutnie światowej klasy.
Tomasz Kędziora 3-: nie był to ten Kędziora, jakiego chcą oglądać kibice w Poznaniu. W ofensywie bezproduktywny, głównie za sprawą świetnie dysponowanych defensorów rywala, w obronie też kilka razy się nie popisywał.
Paulus Arajuuri 3: zdecydowanie lepszy z duetu stoperów „Kolejorza”. Zwykle radził sobie z atakami legionistów, kilka razy dała jednak o sobie znać jego największa boiskowa wada, czyli brak zwrotności.
Maciej Wilusz 2: nie był to zdecydowanie mecz życia powracającego do Poznania piłkarza. Bardzo elektryczny, niepewny w interwencjach. Pierwsza bramka dla gości ewidentnie na jego koncie.
Tamas Kadar 3-: w Warszawie rozegrał chyba najlepszy jak dotąd mecz dla poznaniaków, tym razem jednak spisał się bardzo przeciętnie. W ofensywie niewidoczny, w defensywie kilka razy ograny przez skrzydłowych Legii.

Łukasz Trałka 2-: ocena w dół za ciągłe próby zarobienia czerwonej kartki. To, że jej nie otrzymał, jest błędem sędziego Szymona Marciniaka. W starciach z Jodłowcem i Borysiukiem zwykle przegrany.
Abdul Aziz Tetteh 1: jego gra w tym meczu zakrawała na sabotaż. Sprokurowany rzut karny po bezmyślnym i bardzo brutalnym wejściu w Ondreja Dudę, później totalnie pozbawione usprawiedliwienia nadepnięcie na brzuch leżącego Guilherme. Powinien odpocząć przez kilka spotkań. Na przykład do końca obecnego sezonu.
Kamil Jóźwiak 2: przykro patrzyło się na jednego z najzdolniejszych polskich piłkarzy, tak bezradnego w starciach z bocznymi obrońcami Legii. To jego pierwszy mecz w wyjściowej jedenastce Lecha w lidze. Przy Jędrzejczyku wyglądał jak chłopak z podstawówki czekający na autograf od idola.
Darko Jevtić 3-: coś tam próbował konstruować, jednak zwykle świetnie był pilnowany. Legioniści doskonale wiedzieli, że obecnie to on jest największym zagrożeniem w drużynie „Kolejorza”, i nie dali mu zbytnio pograć.













