Zapewne większość mniej dociekliwych fanów Premier League, słysząc nazwisko Fletcher, momentalnie myśli o Darrenie, blondwłosym pomocniku Manchesteru United, od dłuższego czasu borykającym się z kłopotami zdrowotnymi. Tymczasem od nowego sezonu – podczas niejako przymusowej absencji gracza MU – najpopularniejszym i prawdopodobnie najlepszym Fletcherem z ojczyzny legendarnego Williama Wallace’a jest łysiejący 25-latek o imieniu Steven.
Jego niesamowita dyspozycja jeszcze do ostatniej serii spotkań pozwalała przeciętnemu Sunderlandowi skutecznie umykać przed zachłannymi szponami porażek i w związku z tym zasiadać do stołu niepokonanych razem z wszechmocnymi City i Chelsea. Zagadką pozostaje, dlaczego w lipcu kolejka po usługi wszędobylskiego napastnika kończyła się w zasadzie na jego nowym pracodawcy, Sunderlandzie, a przecież na niedobór snajperskiej iskry narzekali chociażby Brendan Rodgers i Arsene Wenger? Czy to oni wykazali się haniebną pomyłką, czy Martin O’Neill zabłysnął, wyciągając prawdziwe arcydzieło z magazynu kiczowatych bohomazów?

Tuż przed startem ligi większość ekspertów szyderczo pukała się w czoło, słysząc o rozmiarze gotówki wyłożonej Wolves za Fletchera. Gremialnie uznano, że Szkot z pewnością nie prezentuje jakości, która w przeliczeniu na pieniądze wynosi od 12 do 14 milionów funtów. Wielki kibic SAFC, a przy tym świetny dziennikarz sportowy i wybitny historyk futbolu, Jonathan Wilson, w wywiadzie udzielonym na kilka dni przed rozpoczęciem ligi (jeszcze przed zaklepaniem transferu wychowanka Hibernianu) bez ogródek stwierdził: – Musimy sprowadzić środkowego napastnika. Przecież nie chcemy, aby widmo spadku goniło nas do samego końca rozgrywek. Jednak moim zdaniem lepszym interesem niż zakup za 14 milionów jednego Fletchera byłaby inwestycja w 11 czy 12 utalentowanych nastolatków z Afryki bądź Ameryki Południowej.
Anglik jeszcze ostrzej wyraził swoje zdanie na temat angażu napastnika Wolves na swoim twitterowym koncie w dniu, w którym oficjalnie ogłoszono finalizację transferu. – Naprawdę? 14 milionów za Stevena Fletchera? Za kolejne sześć moglibyśmy sprowadzić RvP (nie to, że chciałby do nas przyjść). To jest absurdalne – stwierdził Wilson. Głos w tej sprawie zabrał także opiekun reprezentacji Szkocji, Craig Levein. – Możemy się spierać cały dzień, czy on istotnie jest wart takich pieniędzy. Ta kwota wygląda dość nieprzyzwoicie, jednak w tę stronę zmierza świat futbolu: takie pieniądze płaci się za napastników – powiedział Szkot. Co prawda akurat wypowiedź Leveina może być złośliwym symptomem jaskrawej niechęci, jaką darzy (a raczej darzył, zresztą raczej słusznie, o czym za chwilę) Fletchera, ale jego opinia w żadnym wypadku nie była odosobniona.












