Tytuł króla strzelców w Serie A jest wciąż kwestią otwartą. Jednak już teraz rysuje się, kto będzie brał udział w walce o miano najlepszego snajpera we Włoszech.
Na boisku każda z formacji ma swoje zadania i założenia taktyczne. Wytyczne dotyczą także pojedynczych graczy, którym trener wyznacza cele i funkcje na arenie rozgrywek. Jednak jedna z zasad jest niezmienna i z całą swoją prostotą wydawać by się mogła banałem. Trudno jednak się z nią nie zgodzić. Aby wygrywać, trzeba zdobywać bramki. Przyjrzyjmy się pierwszej trójce najczęściej trafiających do siatki przeciwnika na włoskim podwórku. Zobaczmy także, czy wśród goli zdobytych przez wielkie trio są takie, które swoim kunsztem zwracają szczególną uwagę.

Top zestawienia otwiera Carloz Tevez. Argentyńczyk jest zdobywcą szesnastu trafień na korzyść Juventusu Turyn. Do tego zaliczył siedem asyst. Do tej chlubnej statystyki „Apacz” dokłada sześć goli w Lidze Mistrzów oraz dwa w Pucharze Włoch. To łącznie daje mu 24 gole na rzecz „Czarno-białych” w trwających rozgrywkach. Odkąd piłkarz stał się częścią turyńskiego klubu, zdążył już 45 razy wpisywać się na listę strzelców, liczba ta dotyczy 84 meczów z jego udziałem. Do wyjątkowej urody goli z tego sezonu z pewnością możemy zaliczyć bramkę z drugiej konfrontacji z Borussią Dortmund. Gol zdobyty już w trzeciej minucie meczu w dużej mierze ustawił spotkanie, a styl i precyzja, z jaką Tevezowi udało się ulokować piłkę w siatce, zasługują na wyróżnienie.
https://www.youtube.com/watch?v=DIAAoUy8XzY

Drugie miejsce zajmuje dwóch piłkarzy, jednym z nich jest Mauro Icardi. Ma on na swoim koncie tylko jedno trafienie mniej od swojego rodaka ze „Starej Damy”. Do chlubnego zestawienia napastnik dokłada cztery asysty. Dokładką do tego są cztery gole w Lidze Europy oraz jedna bramka w Pucharze Włoch. We wszystkich 62 meczach, podczas których Icardi pojawiał się na boisku, reprezentując barwy Interu Mediolan, zaliczył 29 trafień. Do tych zalicza się trafienie z meczu przeciwko Napoli. Kiedy mówimy o bramce strzelonej z rzutu karnego, raczej nie emocjonujemy się tak bardzo jej wykonaniem jak podczas tych zdobytych z akcji. W sytuacji jednak, kiedy któryś z piłkarzy udowadnia, że nie tylko Andrea Pirlo potrafi zachwycić podczas wykonywania „jedenastki”, zwracamy na niego swoją uwagę. Sztuki tej dokonał właśnie Icardi podczas indywidualnej konfrontacji z Mariano Andujarem. Wykonawca rzutu karnego nie przejął się nawet specjalnie wycelowanymi w niego światłami któregoś z mniej rozumnych kibiców, mającymi na celu dekoncentrację strzelca.












