Wielka Sobota nie obfitowała w hity rosyjskiej Premier Ligi. W najciekawszym spotkaniu lider tabeli, Spartak Nalczik, rozbił na własnym boisku FK Rostów 5:2.
W pierwszym sobotnim meczu Amkar Perm mierzył się z klubem Wojciecha Kowalewskiego, Sybirem Nowosybirsk. Beniaminek z Syberii, w składzie którego zabrakło dziś polskiego bramkarza, pierwszy cios otrzymał już w 9. minucie. Efektowną akcję Miklosa Gaala celnym strzałem głową zakończył Siergiej Wołkow. Już 14 minut później Aleksiej Sołosin po raz drugi wyciągał piłkę z siatki. Martin Kuszew oszukał obrońców rywala, po czym przytomnie zagrał do Gieorgiego Pejewa, a były reprezentant Bułgarii precyzyjnym uderzeniem po ziemi podwyższył rezultat spotkania. Przed przerwą goście zdołali zdobyć bramkę kontaktową. Rzut wolny z ponad 30 metrów wykonywał Dmitrij Mołosz. Białoruski obrońca zdecydował się na strzał, czym zaskoczył źle ustawionego Siergieja Narubina, który dał się pokonać. Ostatnie słowo należało jednak do graczy Amkaru. Ponownie bardzo dobrą akcję przeprowadził bułgarski duet Kuszew – Pejew. Napastnik podał w tempo do swojego kolegi z linii pomocy, a ten bardzo mocnym uderzeniem pod poprzeczkę ustalił wynik meczu.
W szranki stanęli również zawodnicy dwóch beniaminków –Anży Machaczkała i Ałanii Władykaukaz. Kibice zgromadzeni na stadionie w Machaczkale powody do radości mieli po raz pierwszy w 23. minucie. Debiutujący w zespole gości Rumun, George Florescu, zahaczył we własnym polu karnym kupionego zimą z Chimek Andrieja Strielcowa i sędzia, Jurij Baskakow, bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do futbolówki podszedł sam poszkodowany, który pewnym uderzeniem dał swojej drużynie prowadzenie. Od tego momentu do ataku rzuciła się Ałania Władykaukaz, ale to gospodarze zdobyli drugą bramkę. W 53. minucie inny nowy nabytek Anży, Jan Holenda, wykorzystał dośrodkowanie Dawida Corajewa i strzelił swojego pierwszego gola w lidze rosyjskiej.
Wciąż nie ma mocnych na Spartak Nalczik. Ekipa prowadzona przez Jurija Krasnożana rozbiła na własnym obiekcie FK Rostów 5:2. Już po 13 minutach gospodarze prowadzili 2:0. Najpierw Roman Koncedałow wypatrzył dobrze ustawionego Dawida Siradze, a Gruzin otworzył worek z bramkami. Chwilę później po faulu Isaaca Okoronkwo na Władimirze Diadunie arbiter podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Leandro i nie dał Dejanowi Radiciowi szans na skuteczną interwencję. W 52. minucie Spartak otrzymał drugą „jedenastkę” w dzisiejszym spotkaniu. Tym razem szansę na zdobycie gola otrzymał Aleksandr Amisulaszwili i jej nie zmarnował. 12 minut po tym wydarzeniu kontaktową bramkę strzelili goście. Błąd Amisulaszwiliego bezlitośnie wykorzystał bowiem Mersudin Ahmetović. Nie minęło 180 sekund, a bohaterem ekipy z Nalcziku okazał się Diadun. Snajper Spartaka zdobył swojego trzeciego gola w tym sezonie i zrównał się z Oleksandrem Alijewem w klasyfikacji najlepszych strzelców ligi rosyjskiej. Na 11 minut przed końcem regulaminowego czasu gry w swoim polu karnym przewinił Nikita Maliarow i kibice byli świadkami trzeciego rzutu karnego tego wieczora, tym razem podyktowanego dla Rostowa. Bramkę z jedenastu metrów zdobył po chwili Roman Adamow. Odpowiedź lidera była jednak błyskawiczna. Swoje drugie trafienie zaliczył Władimir Diadun, który świetnie spisuje się po transferze z Tomu Tomsk. Wynik nie uległ już zmianie i Spartak Nalczik obronił fotel lidera ligi rosyjskiej.










