W zaległym meczu 11. kolejki ligi rosyjskiej Spartak Moskwa zmierzył się na własnym boisku z Sibirem Nowosybirsk. Po niezwykle emocjonującym meczu gospodarze zwyciężyli 5:3 (2:0), a bohaterami „Miaso” okazali się Ari i Żano Ananidze, którzy dwukrotnie pokonali Wojciecha Kowalewskiego.
W porównaniu do sobotniej potyczki z Rubinem, Walery Karpin przeprowadził trzy zmiany w wyjściowym składzie Spartaka. Miejsce pauzujących za nadmiar kartek Fiodora Kudriaszowa i Marka Suchego zajęli Jewgienij Makiejew i Martin Jiranek. Natomiast za słabo spisującego się w starciu z mistrzem kraju Sosłana Dżanajewa, dziś między słupkami „Miaso” zagrał Siergiej Piesjakow. Trener gości, Igor Kriuszczenko, nie mógł zabrać do stolicy Jegora Filipienki, który występuje w Sibirze na zasadzie wypożyczenia ze Spartaka.

Kibice zgromadzeni na Łużnikach pierwszej bramki strzelonej przez swoich ulubieńców doczekali się już po czterech minutach od rozpoczęcia spotkania. Lewym skrzydłem przedarł się Alex i mimo asysty obrońców zdołał dośrodkować na pole karne Sibiru, gdzie znalazł się kompletnie niepilnowany Ari. Były piłkarz AZ Alkmaar, korzystając z gapiostwa rywali, bez problemu pokonał uderzeniem głową Wojciecha Kowalewskiego. To trzecia bramka Brazylijczyka w lidze rosyjskiej.
Osiem minut później o wielkim szczęściu mógł mówić debiutujący w lidze bramkarz Spartaka, Siergiej Piesjakow, ponieważ Aleksandr Antipienko trafił w poprzeczkę. Zgodnie ze starym porzekadłem mówiącym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, z drugiej bramki cieszyli się gracze „Miaso”. Jeden z piłkarzy Sibiru stracił futbolówkę w strefie środkowej boiska, ta trafiła pod nogi Ariego, który zagrał do wychodzącego na wolne pole Żano Ananidze. Siedemnastoletni Gruzin wbiegł w pole karne rywala, zwiódł jednego z obronców i strzałem w długi róg zaskoczył Kowalewskiego.
Chcąc pójść za ciosem, podopieczni Walerego Karpina nie ustawali w atakach na bramkę Sibiru. Mocne uderzenie z dystansu Aleksa było jednak minimalnie niecelnie. Do końca pierwszej połowy na murawie niewiele się działo i arbiter dołożył tylko jedną minutę do regulaminowego czasu gry.
Mimo wprowadzenia na boisko Aleksandra Diegtiarowa i Tomasa Ciżka, gra Sibiru po zmianie stron nie uległa poprawie. Na domiar złego, w 53. minucie przybysze ze wschodu Rosji stracili kolejną bramkę. Alex otrzymał podanie od Jewgienija Makiejewa, po czym zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Ariego, a ten ze spokojem pokonał Kowalewskiego.












