Dzisiaj derby Krakowa, a to oznacza, że na ławkach rezerwowych zobaczymy dwóch niezwykle charyzmatycznych szkoleniowców. Trener gospodarzy to odkrycie trenerskie sezonu, a gości – jeden z najbardziej cenionych w Polsce. Obaj mają kilka cech wspólnych, jak chociażby świetna umiejętność motywowania swoich podopiecznych. Ale to, co ich najbardziej dzisiaj łączy, to fakt, że jako nieliczni mogą liczyć na zaufanie swojego pracodawcy oraz kibiców.
Ekstraklasa to liga, w której zarówno prezesi, jak i właściciele klubów nie są zbyt cierpliwi. Podobnie jest również z opinią publiczną. Kiedy na stanowisko trenera przychodzi nowa osoba, bardzo często zdarza się, że ci wyżej wymienieni oczekują efektów od zaraz. Bardzo rzadko niestety zdają sobie sprawę z tego, że sukces pracy trenera z drużyną to długofalowe przedsięwzięcie. Nie można oczekiwać jakichś efektów w ciągu kilkunastu tygodni.
Wyjątkiem jest obecny prezes Cracovii Janusz Filipiak, który bezgranicznie ufa Michałowi Probierzowi. Kibice po fatalnym starcie w ekstraklasie (tak samo jak rok temu) niejednokrotnie domagali się zwolnienia byłego szkoleniowca Jagiellonii. Aczkolwiek cierpliwość się opłaciła i dzisiaj są tego efekty. Cracovia może z powodzeniem walczyć o mistrzowską ósemkę, a i walka o europejskie puchary nie jest niemożliwa. Podobna sytuacja ma miejsce w Pogoni Szczecin. Tam ogromnym zaufaniem jest obdarzony Kosta Runjaić.
Dobrze się ich ogląda
Probierz ma zaufanie prezesa klubu, gdyż ten wierzy w jego umiejętności trenerskie. Wie również, na co stać drużynę pod wodzą Probierza i co najważniejsze, zdaje sobie sprawę z tego, że na efekty trzeba było poczekać. Nie uległ presji kibiców i nawet nie przyszło mu do głowy, by zwolnić obecnego trenera. Ten mógł dzięki tym zapewnieniom w pełni skupić się na swoich obowiązkach.
Nieco trudniej miał Maciej Stolarczyk. Jego drużyna została rozbita po przerwie zimowej z powodu problemów finansowych klubu. Po zmianie właściciela Wisły praca trenera jest dzisiaj nieco bardziej komfortowa. Piłkarze mają płacone regularnie pensje i nie trzeba się przejmować, że zaraz mieliby rozwiązywać kontrakty. Tego komfortu brakowało od początku sezonu.
Maciej Stolarczyk mimo to imponuje spokojem i – podobnie jak Michał Probierz – poczuciem humoru. Nawet w niezwykle kryzysowych momentach tego sezonu zdawał się nie tracić optymizmu, a to pomagało mu w pracy. Potrafił znakomicie zmotywować swoich podopiecznych. Chcieli oni grać dla klubu, ale też dla samego trenera. Pokazać mu, że są zaangażowani w to tak samo jak on. Mimo że nie mieli płaconych pensji niemalże od początku sezonu, to wylewali wiadro potu.











