Piotr Stokowiec postanowił skomentować sobotni mecz, w którym prowadzona przez niego Polonia Warszawa uległa na własnym stadionie Lechowi Poznań 1:2. Szkoleniowiec „Czarnych Koszul” nie ukrywa niezadowolenia z tego powodu.
– Jestem autentycznie zły, że nie udało się tu nic wywalczyć. Nie ukrywam, że chciałem ten mecz wygrać i do końca w to wierzyłem. Z perspektywy chłodnej głowy remis może też byłby dobry, ale interesowało nas zwycięstwo. Wiadomo, że nie jestem postacią o uznanej marce, żebym składał takie deklaracje, ale chcę, żeby zespół grał widowiskowo i po części dziś to było widać. Drużyna walczyła, stwarzała sytuacje i myślę, że to przyciągnie kibiców na następny mecz – powiedział Piotr Stokowiec.

Szkoleniowiec „Czarnych Koszul” wypowiedział się także o drużynie rywala: – Niestety, być może zaważył fakt przewagi kadrowiczów w Lechu nad debiutantami u nas. Lech to mocny zespół, który ma w swoich szeregach wielu reprezentantów. Jestem też zły na siebie. W szatni powiedziałem chłopakom, że oni ten mecz wygrali, a po części ja przegrałem. Jeżeli drużyna traci dwa gole po stałych fragmentach gry, wiedząc, jak gra Lech, coś jest nie tak. Kamyczek do mojego ogródka, ale nie boję się odpowiedzialności. Mamy ostrą nauczkę, ale jestem zadowolony ze swoich zawodników.
– Dziś generalnie zabrakło nam czasu na wyrównanie i, kolokwialnie mówiąc, przygotowanie się do tego meczu. Szkoda, ale będziemy nadrabiać ten czas w najbliższej przerwie na kadrę. Myślę, że zawodnicy w to wierzą; widać, że chcą, starają się. Nie można mieć do nich pretensji – usprawiedliwiał swoich podopiecznych Piotr Stokowiec.
40-letni trener warszawskiej drużyny opowiedział też o planach na najbliższe tygodnie: – Przez najbliższy okres będziemy chcieli podciągnąć niektóre rzeczy tak, żeby wszyscy byli na jednym poziomie przygotowania. Aczkolwiek to jest trudne i nie ze wszystkimi uda się w tej rundzie. Nie będziemy indywidualizować treningu, raczej postaramy się zachować świeżość danego zawodnika, żeby dał z siebie tyle, ile ma. Bardziej zależy mi na tym, żeby piłkarz był szybki przez krótki okres czasu, niż żeby człapał przez cały mecz. Będziemy starali się utrzymywać szybkość meczową najdłużej, jak się da. Generalnie zawodnika nie jest łatwo wprowadzić po kontuzji czy dłuższej przerwie. Czekam na Dorde Cotrę już jakiś czas, do tej pory nie wyglądał na tyle dobrze, żeby go wpuścić. Czekam na niektórych zawodników i myślę, że z tej mąki będzie chleb.
Dla przypomnienia, Polonia Warszawa uległa Lechowi Poznań 1:2. Bramki dla Lecha padały po strzałach Łukasza Trałki i Aleksandra Tonewa, natomiast jedynego gola dla gospodarzy zdobył Łukasz Teodorczyk. Polonia po tym meczu ma trzy punkty na koncie. Następne spotkanie „Czarne Koszule” rozegrają 31 sierpnia w Krakowie z miejscową Wisłą.











