Każdego szkoleniowca oceniamy przede wszystkim przez pryzmat wyników, jakie osiąga ze swoją drużyną. Patrzymy na jego warsztat, zachowanie w trakcie meczu czy styl gry prezentowany pod jego kierunkiem. Na dalszy plan schodzi on jako człowiek. To, jaki jest w stosunku do piłkarzy czy współpracowników. Bardzo często mamy do czynienia z trenerami, którzy w kontaktach z innymi ludźmi są bezwzględni i nie gryzą się w język.
Dziś na warsztat weźmiemy sylwetkę jednego z najbardziej wyróżniających się trenerów PKO BP Ekstraklasy. Piotr Stokowiec, bo to o nim mowa, swoją przygodę z trenerką na najwyższym szczeblu rozpoczął w Polonii Warszawa w 2012 roku. Wtedy to objął zespół jako pierwszy szkoleniowiec. Następnie prowadził jeszcze Jagiellonię Białystok, Zagłębie Lubin, a od 2018 roku z powodzeniem odpowiada za przygotowanie piłkarzy Lechii Gdańsk. W międzyczasie przewijał się nawet temat Piotra Stokowca w reprezentacji Polski, co utwierdza nas w przekonaniu o jakości pracy, jaką wykonuje ten trener.
Sławomir Peszko i „śliski” człowiek
Nie tak dawno kontrakt z klubem z Gdańska rozwiązał wszystkim bardzo dobrze znany reprezentant Polski Sławomir Peszko. Sam fakt ten przemknął przez opinię publiczną bardzo szybko i tak samo szybko o nim zapomnieliśmy. Jednak piłkarz nie dał o sobie zapomnieć. W jednym z wywiadów został zapytany o czas spędzony w Lechii Gdańsk i współpracę z trenerem Stokowcem. Chyba większość czytelników i kibiców była solidnie zaskoczona słowami piłkarza w trakcie rozmowy ze Sport.tvp.pl.
– W wieku 35 lat nie zrobiłbym już wielkiej kariery. Może właśnie pół roku w jakimś klubie. Może Widzew, z którym też negocjowałem? Ale włodarze klubu nie do końca wierzyli, że dam radę. W Wiśle też mieli takie obawy, a jednak sprostałem i na koniec duża społeczność prosiła, żebym został. Dostałem sporo sympatycznych wiadomości. Późniejsze pół roku w Lechii też moim zdaniem zagrałem nieźle. Ale przyszły nieporozumienia z włodarzami, nie dogadywałem się z trenerem Stokowcem. Przyjdzie jeszcze czas na niego. Takiego śliskiego człowieka rzadko się spotyka.
Możemy się domyślać, co dokładnie Sławomir Peszko miał na myśli. Jedno jest pewne, słowa poszły w świat i teraz każdy zastanawia się, jak to jest z tym trenerem. Reprezentant Polski wylewa jedynie swoje żale po odejściu z Gdańska czy może jednak jest coś na rzeczy?
Rafał Wolski
Jeśli poszperamy trochę w czeluściach internetu, a jak wiadomo tutaj nic nie ginie, natrafimy na bardzo ciekawą wypowiedź Rafała Wolskiego. Okazuje się, że i ten zawodnik ma sporo do zarzucenia trenerowi Stokowcowi. Jak twierdzi, od grudnia 2019 do dnia dzisiejszego nie zamienił z trenerem nawet słowa. Był omijany i odsunięty na bok. Potwierdzenie tej tezy możemy znaleźć na Twitterze Rafała Wolskiego.











