Pomocnik Wisły Kraków, Semir Stilić, nie ukrywał, że mecz z Ruchem Chorzów nie należał do najłatwiejszych. Wiślacy ostatecznie musieli pogodzić się z pierwszą w tym sezonie porażką na własnym stadionie (0:1).
– Spodziewaliśmy się, że to będzie trudny mecz, i tak też się stało. Ruch dobrze grał w obronie i niełatwo było sobie stworzyć okazje bramkowe. Rywal wykorzystał natomiast swoje sytuacje i strzelił gola. Nam się to nie udało i ostatecznie przegraliśmy – powiedział po spotkaniu bośniacki zawodnik.
Dla Wisły mecz z Ruchem jest już drugim, w którym nie może trafić do siatki rywala. Stilić przyznał, że nie widzi w tym jednak powodów do zmartwień.
– Myślę, że to nie jest początek jakiegoś kryzysu. Stwarzaliśmy okazje zarówno w Gdańsku, jak i tutaj. Dzisiaj piłka wybitnie nie chciała wpaść do siatki. Ruch po prostu wiedział, jak utrudnić nam stwarzanie sobie okazji. Grał ostro, a sędzia też nie puszczał wielu sytuacji. Taka gra pasowała bardziej rywalowi niż nam i dlatego przegraliśmy – stwierdził pomocnik Wisły.
W następnej kolejce „Białą Gwiazdę” czeka trudne spotkanie wyjazdowe z Legią Warszawa. Podopieczni Smudy muszą wygrać, jeśli chcą mieć realne szanse na dogonienie lidera ekstraklasy w tabeli.
– Zobaczymy, jak to będzie. Sezon jest długi. Oczywiście, że chcemy wygrać w Warszawie i zrobimy wszystko, aby tego dokonać – zapewniał Bośniak.










