Mimo że do końca sezonu 2008/2009 polskiej ekstraklasy pozostały tylko cztery kolejki, aż dziewięć zespołów nie może być jeszcze pewnych ligowego bytu. Kto ma najłatwiejszy kalendarz i najwięcej atutów, by nie spaść do I ligi, a za kim nic nie przemawia, by w przyszłym sezonie grał w ekstraklasie?
iGol postanowił przeanalizować szanse poszczególnych ekip na utrzymanie, biorąc pod uwagę następujące czynniki: ostatnie wyniki zespołów broniących się przed spadkiem, atuty, które mogą pomóc w zachowaniu ligowego bytu, mankamenty, które mogą w osiągnięciu tego celu przeszkodzić, a także to, od których piłkarzy w pierwszej kolejności będą zależały losy walczących o uniknięcie degradacji klubów.
Piast Gliwice
Grzegorz Kasprzik wielokrotnie w tym sezonie ratował Piast przed utratą gola. A czy uratuje ekipę Piastunków przed spadkiem? (fot. Hanna Urbaniak/iGol.pl)
Ostatnie mecze: Cenne zwycięstwo z ŁKS-em w Łodzi, a przede wszystkim remis z Wisłą Kraków, która wyrównującą bramkę zdobyła dopiero na siedemnaście minut przed końcem meczu, świadczą o sile Piasta, który, jeśli zrobić by tabelę uwzględniającą wyniki w rundzie wiosennej, byłby w czołówce. Fakt, że „Piastunki” muszą jednak do końca drżeć o ligowy byt, to efekt słabej postawy jesienią, kiedy piłkarze, wówczas prowadzeni przez Marka Wleciałowskiego, zdobyli zaledwie piętnaście punktów.
Atuty: Fakt, że ciężar gry na swoje barki biorą nie tylko doświadczeni zawodnicy, tacy jak Jarosław Kaszowski, Damian Seweryn i Sebastian Olszar, ale także gracze młodzi: Kamil Glik, Jakub Smektała czy Kamil Wilczek.
Minusy: Poważna kontuzja (złamanie kości strzałkowej i uszkodzenie stawu skokowego) w meczu 23. kolejki z Lechem Poznań sprawiła, że do końca sezonu z gry wyłączony będzie Marcin Bojarski. To wielka strata dla Piasta, tym bardziej że Bojar, zawodzący jesienią, wiosną był jedną z czołowych postaci beniaminka ekstraklasy.
Kluczowy zawodnik: Grzegorz Kasprzik. 25-letni bramkarz Piasta jak na razie przepuścił tylko 23 gole (mniej straciły tylko Legia Warszawa, Wisła Kraków, Lech Poznań i GKS Bełchatów), dzięki czemu poważnie interesuje się nim m.in. Kolejorz. Kasprzik jednak myśli na razie nie o transferze, ale o jak najszybszym zapewnieniu gliwiczanom utrzymania. A że w końcówce sezonu Piast o ligowy byt grać będzie jeszcze z trzema rywalami: Ruchem Chorzów, Odrą Wodzisław Śl. i Lechią Gdańsk, to pracy w tych spotkaniach powinien mieć co niemiara.
Odra Wodzisław Śląski
Ostatnie mecze: Gdyby Maciej Małkowski w samej końcówce spotkania 25. kolejki z Polonią Warszawa wykorzystał rzut karny, dziś Odra byłaby praktycznie pewna utrzymania, a tak wciąż musi walczyć, by w przyszłym sezonie nie występować na zapleczu ekstraklasy. Z drugiej strony ważne wyjazdowe zwycięstwo z Jagiellonią Białystok sprawia, że Małkowski i spółka i tak mają bardziej komfortową sytuację niż zespoły z miejsc 14-16.
Odra Wodzisław Śl. jeszcze nigdy w swojej historii nie spadła z ekstraklasy. Jan Woś zrobi wszystko by i tym razem wodzisławianie nie zostali zdegradowani. (fot. odra.wodzislaw.pl)
Atuty: Wodzisławianie, choć w końcówce sezonu będą mierzyć się już tylko z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, to jednak dwa spotkania (z Cracovią i Piastem) rozegrają u siebie. Jeśli oba wygrają, wystarczy, że w którymś z dwóch wyjazdowych meczów (z Górnikiem i Arką), zdobędą punkt, a z pewnością utrzymają się w lidze.
Minusy: Fatalna skuteczność przy rzutach karnych. W starciu z Polonią Sebastian Przyrowski obronił strzał z wapna Macieja Małkowskiego; wcześniej, w meczu z Ruchem Chorzów, jedenastki na gola nie potrafił zamienić Jan Wos, zaś w spotkaniu z Arką Gdynia Sławomir Szary. W ten sposób Odra zdobyła punktów nie dziewięć, a zaledwie trzy. Jakże więc inna byłaby dziś sytuacja w tabeli wodzisławskiego zespołu, gdyby jego piłkarze skuteczniej wykonywali rzuty karne.
Kluczowy zawodnik: Jan Woś. Choć bez swojego kapitana, który ma już na koncie 300 występów w barwach Odry, wodzisławski klub wygrał z Jagiellonią, to jednak nie ulega wątpliwości, że los zespołu z ul. Bogumińskiej tkwi przede wszystkim w nogach 35-letniego pomocnika.
Polonia Bytom
Ostatnie mecze: Bytomianie prezentują się w ostatnim czasie szalenie nierówno. Przegrali z Górnikiem 0:2, by w innym równie ważnym meczu wygrać z Cracovią 1:0, po golu zdobytym w samej końcówce. W zeszły weekend nie mieli jednak żadnych szans w starciu z GKS-em Bełchatów. Przez tak huśtawkową formę do niedawna pewną utrzymania Polonię znów czeka nerwowy finisz.
Atuty: Podobnie jak w przypadku Odry sytuacja Polonii nie jest aż tak tragiczna jak innych ekip, więc w zasadzie bytomianom wystarczy wygrać z Arką w najbliższej kolejce (zwłaszcza że jesienią gracze wówczas Marka Motyki wygrali w Gdyni), a także z Jagiellonią w 29. serii spotkań.
Rafał Kujawa ma zaledwie 21 lat i 23 mecze na koncie w ekstraklasie. Mimo małego doświadczenia, to na nim spoczywa ciężar odpowiedzialności za przyszłość ŁKS (fot. remespucharpolski.pl)
Minusy: Brak skutecznego napastnika. Jakub Zabłocki (5 goli) zimą odszedł do Lechii. Niby w Bytomiu został najskuteczniejszy strzelec zespołu (6 goli), Grzegorz Podstawek, ale wychowanek Podbeskidzia Bielsko-Białej ostatnią bramkę zdobył w… listopadzie, w meczu z ŁKS-em Łódź. Od tego czasu, mimo że niemal zawsze wychodzi w podstawowym składzie, na listę strzelców już się więcej razy nie wpisał. Strzelecka niemoc Podstawka trwa już 670 minut.
Kluczowy zawodnik: Michał Zieliński. Jeszcze niedawno napastnikiem Polonii zachwycony był sam Leo Beenhakker, który nawet umożliwił mu debiut w reprezentacji Polski. W tym sezonie jednak 25-letni zawodnik głównie zawodzi, ale to wciąż piłkarz o olbrzymim potencjale i umiejętnościach, sam potrafiący wygrywać mecze swojej drużyny (patrz: spotkanie z Lechią w Gdańsku). Kibice liczą, że w końcówce sezonu jego gwiazda znów zacznie błyszczeć pełnią blasku.
ŁKS Łódź
Ostatnie mecze: Niby świetne mecze z Lechem (1:1, Kolejorz wyrównał dopiero w doliczonym czasie gry) i Legią (0:1, gol stracony w ostatnich sekundach po samobójczym strzale Roberta Sieranta), ale też porażka u siebie z Piastem (0:1). To wszystko sprawia, że ŁKS, który w pierwszych trzech meczach rundy wiosennej zdobył aż dziewięć punktów i wydawał się niezagrożony spadkiem, znów znalazł się nad przepaścią.
Atuty: Piłkarze z Łodzi grają futbol bezkompromisowy. Nieważne, czy mierzą się z sąsiadem z tabeli, czy z drużyną z czołówki, nigdy nie wychodzą z założenia, że muszą się bronić i grać z kontry – sami narzucają rywalom swój styl gry.
Minusy: Łodzianie wiosną wspaniale spisują się w meczach z drużynami walczącymi o mistrzostwo Polski (wygrana z Polonią w Warszawie 3:1, remis z Lechem 1:1, pechowa porażka z Legią 0:1, gdzie jednak to ŁKS był lepszy). Z drugiej strony Tomasz Hajto i spółka mają problem z mobilizacją w przypadku spotkań z rywalami z dołu tabeli (klęska 0:4 z Jagiellonią czy przegrana przed dwoma tygodniami u siebie z Piastem). Poza tym niedawno całą Polską wstrząsnęła wiadomość o odejściu Grzegorza Wesołowskiego (dymisja jednak nie potwierdzona przez władze ŁKS-u) i możliwości bojkotu meczu 27. kolejki z Górnikiem w sytuacji, gdy wszystkie zaległości władz klubu wobec piłkarzy nie zostaną uregulowane.
Los Ruchu jest w nogach przede wszystkim Marcina Nowackiego (fot. Dawid Sikora / iGol.pl )
Kluczowy zawodnik: Rafał Kujawa. Może to troszeczkę dziwne, że właśnie w tym 21-letnim napastniku upatrujemy główną nadzieję ŁKS-u na utrzymanie, ale to właśnie Kujawa z pięcioma golami jest najskuteczniejszym strzelcem „Rycerzy Wiosny”. Poza tym nie pęka w ważnych meczach, czego dowodem są gole zdobyte w meczach z Polonią i Lechem. I właśnie ta pewność i spokój Kujawy, który w ekstraklasie zdążył rozegrać raptem 23 mecze, może być kluczowa w walce o utrzymanie w ekstraklasie.
Ruch Chorzów
Ostatnie mecze: Sensacyjny remis z Polonią na pewno znacznie poprawił nastroje w Chorzowie, po bezbarwnych meczach z Jagiellonią Białystok i GKS-em Bełchatów, które Ruch przegrał 0:1. Nie zmienia to jednak faktu, że „Niebiescy” muszą się w końcu poprawić, bo strefa spadkowa coraz bliżej, a kolejek do zakończenia sezonu coraz mniej.
Atuty: Nowy trener, Waldemar Fornalik, który przynajmniej na razie odmienił grę Ruchu. Remis z Polonią, wcześniej sensacyjne zwycięstwo z Legią w Warszawie w pierwszym meczu 1/2 finału Pucharu Polski. Skoro „Niebieskim” nieźle idzie z tak dobrymi rywalami, to może w końcu pokuszą się o wygrane z przeciwnikami o zbliżonym do siebie poziomie: z Piastem, Arką czy ŁKS-em.
Minusy: Brak lidera, który umiejętnie by poukładał i uspokoił grę Ruchu. Niby jest Wojciech Grzyb, ale kapitan Ruchu to przede wszystkim obrońca i raczej to któryś z pomocników powinien wziąć ciężar gry na swoje barki. W Chorzowie aż zanadto odczuwalny jest brak Macieja Scherfchena, który zimą odszedł do Arki. Z „Szeryfem” w składzie „Niebiescy” może nie musieliby przeżywać takich męczarni jak teraz.
Kluczowy zawodnik: Marcin Nowacki. Jeszcze niedawno były gracz Odry Wodzisław ocierał się o reprezentację Polski, zaś „Piłka Nożna” przyznała mu tytuł odkrycia roku 2003. Dziś filigranowy pomocnik Ruchu większych szans na kadrę nie ma, ale na pewno to od jego postawy w głównej mierze zależeć będą losy „Niebieskich”. To wciąż gracz o wysokich umiejętnościach, których jednak w pełni w Chorzowie jeszcze nie pokazał.
Arka Gdynia
Marcin Wachowicz nie ma ostatnio powodów do radości. Czy Wachu wróci do dawnej formy? (fot. arka.gdynia.pl)
Ostatnie mecze: Wywalczony w dramatycznych okolicznościach remis ze Śląskiem Wrocław na pewno znacznie poprawił humory w Gdyni. Niemniej Arka od dziewięciu meczów nie odniosła zwycięstwa, w dodatku blado zaprezentowała się w meczach z Lechią i Wisłą.
Atuty: Arkę czekają jeszcze dwa mecze u siebie – z Ruchem i Odrą, więc sześć punktów w tych spotkaniach jest bardzo realne. Nawet mimo że wiosną „Żółto-niebiescy” w Gdyni na dwanaście możliwych do zdobycia punków mają zaledwie jeden.
Minusy: Fatalna skuteczność, wszak gracze Marka Chojnackiego wiosną zaledwie sześć razy znaleźli drogę do bramki przeciwników, zaś mecz ze Śląskiem był pierwszym od… września, w którym Arka strzeliła więcej niż dwie bramki (wtedy 4:0 wygrała z ŁKS-em Łódź). Właśnie przez strzelecką niemoc „Żółto-niebiescy” przegrali u siebie z Piastem i Legią, mimo że w tych spotkaniach wcale nie byli gorsi od rywali.
Kluczowy zawodnik: Marcin Wachowicz. „Wachu” w dwóch ostatnich sezonach był najskuteczniejszym piłkarzem Arki. Obecnie jednak ma na koncie zaledwie dwa gole. Z początku nieskuteczność Wachowicza tłumaczono niechęcią do jego osoby byłego trenera „Żółto-niebieskich”, Czesława Michniewicza. Tymczasem „polskiego Mourinho” już dawno na stanowisku szkoleniowca gdynian zastąpił Marek Chojnacki, a Wachowicz jak zawodził, tak zawodzi. Czas więc, by w końcu się przebudził, bo jednak błyszczenie i czarowanie swoją grą kibiców w I lidze to nie to samo.
Lechia Gdańsk
Ostatnie wyniki: Porażka z Górnikiem Zabrze 0:2 na pewno psuje pozytywny obraz ostatnich występów Lechii, zwłaszcza że także w starciu z drużyną Henryka Kasperczaka „Biało-zieloni” nie byli bez szans na zwycięstwo. Niemniej godny podkreślenia jest ładny styl gry zespołu z ul.Traugutta, który zapewnił jej zwycięstwo w derbach Trójmiasta z Arką i remis w Warszawie z Polonią.
Kibice w Gdańsku liczą w końcówce sezonu na doświadczenie Łukasza Surmy (fot. Maciej Kanczak/iGol.pl)
Atuty: Lechia, gdy prowadził ją Jacek Zieliński II, miała grać z kontry, bowiem „Zielek” wychodził z założenia, że tak będzie bezpieczniej. Jego następca, Tomasz Kafarski, ani myśli styl gry „Biało-zielonych” uzależniać od przeciwnika. „Biało-zieloni” pod jego wodzą od początku spotkania mają przejmować inicjatywę, bez względu na klasę przeciwnika, z którym się mierzą.
Minusy: Wyjątkowo ciężki kalendarz. Poza meczem z Jagiellonią w Gdańsku Lechię czeka trudny wyjazd do Poznania na spotkanie z Lechem, później na Traugutta zawita Wisła Kraków, zaś na koniec sezonu piłkarze Kafarskiego w Gliwicach zmierzą się z Piastem.
Kluczowy zawodnik: Łukasz Surma. Z jego przybyciem do Gdańska wiązano spore nadzieje, ale jak na razie były reprezentant Polski przeplata dobre mecze słabszymi. Teraz powinien ustabilizować formę, bo też w Lechii brakuje mimo wszystko zawodników doświadczonych i z tak bogatym CV jak Surma.
Górnik Zabrze
Ostatnie wyniki: Sześć punktów wywalczonych w trzech meczach, w dodatku z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie (z Polonią i Lechią), na pewno robi wrażenie. Nawet w przegranym spotkaniu z Wisłą w Krakowie piłkarze Henryka Kasperczaka spisali się nieźle. Poza tym Górnik w każdej z tych potyczek zaprezentował dobry futbol, co kibicom z ul. Roosevelta daje powody, by wierzyć, że Górnik utrzyma się w ekstraklasie.
Atuty: Mimo niekorzystnych wyników zabrzanie naprawdę prezentują się bardzo dobrze i mają mocną kadrę, której z pewnością zazdroszczą Górnikowi kibice niejednego klubu. Tacy piłkarze jak Adam Banaś, Damian Gorawski, Piotr Madejski czy Przemysław Pitry muszą w końcu zacząć grać na miarę możliwości.
Kibice ze stadionu przy ul. Kałuży liczą na kolejne gole Bartosza Ślusarskiego (fot. Crac/TerazPasy.pl)
Minusy: Poważna kontuzja Tomasza Zahorskiego, który nie wystąpi już w tym sezonie. Na „Zahora” można złorzeczyć za jego bardzo nierówną formę, ale to ważny filar Górnika. Problemem jest też fatalna skuteczność Przemysława Pitrego, który w tym sezonie zdobył tylko jedną bramkę. Były napastnik Lecha w każdym meczu ma swoje okazje, ale jakoś nie może przełamać strzeleckiej niemocy.
Kluczowy zawodnik: Piotr Madejski. W przekroju całego sezonu najlepszy zawodnik Górnika. I aż dziw bierze, że w pewnym momencie Kasperczak przesunął go do zespołu Młodej Ekstraklasy. Gdy jednak Górnik nawiedziła plaga kontuzji, Henri przeprosił się z Madejskim i ponownie dał mu szansę. Pomocnik szkoleniowcowi zrewanżował się najlepiej jak mógł – świetną partią w meczu z Lechią. Jeśli Madejski zachowa wspaniałą formę do końca sezonu, Górnik powinien się utrzymać.
Cracovia Kraków
Ostatnie mecze: Niezwykle ważna wygrana z Polonią, wcześniej remis ze Śląskiem – to wszystko sprawia, że podobnie jak w Zabrzu i w Krakowie, nadzieje kibiców na zachowanie przez klub statusu ligowca, są duże. Udany obraz psuje tylko porażka z Polonią Bytom, bo gdyby nie przegrana 0:1, dziś Cracovia może nie byłaby w strefie spadkowej.
Atuty: Ciąg dalszy analogii z Górnikiem – gra Pasów na pewno jest znacznie lepsza niż wyniki. Poza tym ostatnie mecze pokazały, że Cracovia potrafi sobie radzić z zespołami z czołówki, więc kto wie, czy nie będzie w stanie jeszcze urwać punktów Bełchatowowi albo Lechowi.
Minusy: Cracovia jest zbyt uzależniona od postawy dwóch piłkarzy – Dariusza Pawlusińskiego i Bartosza Ślusarskiego. Gdy ktoś z tej dwójki (lub, nie daj Boże, obaj) jest niedysponowany, wówczas gra „Pasom” wyraźnie się nie układa. Poza tym stały problem krakowian to Marcin Cabaj, który dobre interwencje przeplata z fatalnymi. Kibice ze stadionu przy ul. Kałuży drżą więc, zastanawiając się, w jakiej formie będzie ich bramkarz w tym kulminacyjnym momencie sezonu.
Kluczowy zawodnik: Bartosz Ślusarski. Bez wątpienia jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy zimowy transfer w Polsce. „Ślusar” mocnym akcentem wszedł do zespołu Cracovii, w trzech pierwszych meczach dwa razy wpisując się na listę strzelców. Później jednak przez 506 minut nie potrafił strzelić gola. Swoją niemoc przełamał w najlepszym z możliwych momencie, w starciu z Polonią, dzięki czemu „Pasy” zanotowały ważne zwycięstwo. Wszyscy więc po czerwono-białej stronie Krakowa liczą na kolejne cenne trafienia byłego reprezentanta Polski.
Rozkład jazdy drużyn broniących się przed spadkiem