W 25. kolejce T-Mobile Ekstraklasy Ruch Chorzów po raz szósty z rzędu zdobył pełną pulę punktów. Chorzowianie, pokonując Wisłę Kraków 1:0, wskoczyli na fotel wicelidera ligi. Do wygranej gości w znacznej mierze przyczynił się obrońca Ruchu Chorzów, Piotr Stawarczyk.
W końcówce drugiej połowy wybił Pan piłkę z samej linii bramkowej i ostatecznie uratował trzy punkty.

Można powiedzieć, że w tej sytuacji na pewno tak. Myślę jednak, że to cały zespół zapracował na wygraną. Mieliśmy kilka niezłych okazji, żeby podwyższyć wynik na 2:0, ale niestety się nie udało. W końcówce dopisało nam też trochę szczęście. W dużym zamieszaniu mogliśmy też stracić bramkę.
Pod koniec meczu Wisła bardzo Was przycisnęła. Faktem jest, że mieliście dużo szczęścia, ale też dobrze zagraliście w defensywie.
Od jakiegoś czasu gramy bardzo solidnie. Efekty widać po wynikach i po miejscu w tabeli, które teraz zajmujemy. Naturalną rzeczą było, że Wisła w końcówce nas przyciśnie. Wiadomo, że jej też zależało na dobrym wyniku. Przegrywała i chciała odmienić losy tego spotkania. Ta sztuka jej się jednak nie udała i poległa z nami pierwszy raz u siebie w tym sezonie.
Ostatnio kiedy mieliśmy okazję rozmawiać tutaj w Krakowie, Ruch był w diametralnie innej sytuacji w lidze. Trochę się u Was pozmieniało…
Na pewno teraz jesteśmy w innych nastrojach niż w ostatnim sezonie. Pozostaje się tylko z tego cieszyć i kontynuować tę dobrą passę w następnych meczach.











