Chociaż w kadrach 32-finalistów XIX finałów MŚ próżno szukać piłkarzy tak zaawansowanych wiekowo jak Roger Mila, który w 1994 r., podczas mundialu w USA, liczył sobie aż 42 lata, to jednak nie wszyscy selekcjonerzy poddali się ogólnemu trendowi, by zabierać do RPA po naukę piłkarzy młodych kosztem starszych. Zawodnicy ci bowiem nierzadko prezentują znacznie wyższą formę i poziom umiejętności od swoich młodszych kolegów, a jednak często nie jadą na wielkie imprezy tylko ze względu na wiek.
Zrozumieć i na pewno pochwalić należy odważne decyzje szkoleniowców, dotyczące stawiania na młodych piłkarzy. Doświadczenie, jakie młodzież zbierze na takim turnieju jak mundial, w przyszłości może zaowocować wielkimi plonami. Piłkarze starsi i doświadczeni, którzy z niejednego piłkarskiego pieca chleb jedli, też są jednak potrzebni. Czerwona kartka, kontuzja, inne wydarzenia losowe w ważnym meczu – piłkarz młody i niedoświadczony nie zawsze w takim momencie podoła wyzwaniu. Weteran na pewno psychicznie się nie załamie i powinien dać sobie radę. Warto więc, by selekcjonerzy dwa razy zastanowili się, nim odstrzelą doświadczonego gracza, mając na uwadze tylko jego zaawansowany wiek jak choćby Diego Maradona, który nie powołał na MŚ będącego, kto wie, czy nie w życiowej formie, Javiera Zanettiego.
W naszym zestawieniu pod lupę wzięliśmy piłkarzy w wieku 34 lat i starszych. Na szczęście parę takich rodzynków w tym piłkarskim cieście udało się wyłapać.
Najstarszym piłkarzem, który został powołany na afrykański mundial, jest David James, który w sierpniu będzie liczył już 40 wiosen. Fabio Capello wciąż co prawda nie podjął jeszcze decyzji kto będzie pierwszym bramkarzem synów Albionu na MŚ, ale to właśnie golkiper Portsmouth FC wydaje się mieć największe szanse na grę w wyjściowym składzie. To niesamowite, że urodzony w Welwyn Garden City golkiper dopiero u schyłku kariery osiągnął wysoką formę. Wcześniej bowiem regularnie przytrafiły mu się wpadki (choćby w meczu el. MŚ 2006 z Austrią, po którym na długi czas stracił miejsce w drużynie narodowej). Z tego względu również szybko pogoniono go z Aston Villi Birmingham, Liverpool FC czy Manchester City. „The Pompey” co prawda w tym sezonie z hukiem spadli z Premiership, ale akurat wina DJ w tym najmniejsza.
Bohaterem narodowym Meksyku ponownie okazał się Cuauhtemoc Blanco. Mimo 37 lat i długiej przerwy w występach w zespole El Tri, wrócił do kadry, gdy ta nie radziła sobie w eliminacjach mundialu i poważnie w oczy zaglądała jej pierwsza od 1990 r. absencja w najważniejszej imprezie na świecie. Blanco dał się jednak przekonać selekcjonerowi Javierowi Aguirre, który zastąpił na tym stanowisku Svena-Gorna Erikssona i uratował Meksyk spod gilotyny. W nagrodę więc jedzie do RPA. Aguirre zabiera również do Afryki inną legendę ‒ charyzmatycznego bramkarza, Oscara Pereza (34 lata), tyle że golkiper Jaguares De Chiapas w tej chwili przegrywa rywalizacje o bluzę z numerem 1 ze znacznie młodszym Guillermo Ochoą.










