To miał być nie tylko pojedynek rozpędzonego Manchesteru United z ogarniętym plagą kontuzji mistrzem Francji. Mecz ten miał być starciem dwóch perspektywicznych zawodników – Marcusa Rashforda i Kyliana Mbappe. O dziwo plaga kontuzji w postaci braku Neymara oraz Edinsona Cavaniego nie przeszkodziła PSG w triumfie na Old Trafford. A niektórzy śmią twierdzić, że te urazy wręcz „pomogły” w zwycięstwie nad podopiecznymi Ole Gunnara Solskjaera.
Nie da się ukryć, że obaj zawodnicy są przyszłością swoich klubów. Obaj również mają podobną charakterystykę gry. Lubią szybką, dynamiczną i odważną grę, pełną dryblingów i raczej indywidualnych zagrań. Zarówno Marcus Rashford, jak i Kylian Mbappe byli fanami Cristiano Ronaldo. Nie da się ukryć, że musiało mieć to wpływ na rozwój obu młodych piłkarzy.
Angielskie media w swoim stylu przed wczorajszym hitem Ligi Mistrzów zastanawiały się, czy Mbappe mógłby zastąpić Marcusa Rashforda? Dzisiaj już wiemy, że to nie byłoby dla Francuza żadnym problemem. Szybkość, z jaką wczoraj tłamsił na każdym kroku defensywę Anglików, jest zatrważająca. Nie wiadomo, czy Mbappe przeniósłby się do Anglii, ale z pewnością by sobie tam poradził.
Obaj mieli być postrachem
– Jestem przekonany, że przed meczem PSG patrzy na Markusa w taki sam sposób, w jaki my patrzymy na Mbappe: jak na jedno z największych zagrożeń ze strony rywala – powiedział na konferencji prasowej poprzedzającej spotkanie z PSG trener „Czerwonych Diabłów”, Ole Gunnar Solskjaer.
Rashford po zwolnieniu Jose Mourinho gra pierwsze skrzypce w ofensywie Manchesteru. Jest piłkarzem, który obok Paula Pogby najwięcej zyskał na zmianie trenera. Pod wodzą Norwega 21-latek odżył, złapał więcej luzu i widać było, że Solskjaer jest nim zauroczony, czemu wyraz dał tymczasowy trener Manchesteru na przytoczonej już konferencji przed meczem z PSG. Solskjaer nie krył też sympatii do Mbappe.
– Dużo ćwiczy, ma o wiele lepsze warunki fizyczne niż ja. Do tego dochodzą jego szybkość, siła, uderzenia zza pola karnego. Dla mnie najważniejsze było uspokojenie go przed bramką. Widziałem, że czasami zbyt pochopnie kończy akcje. Myśli sobie: „muszę strzelać już teraz”. Niekiedy wystarczy posłać piłkę obok bramkarza, a innym razem trzeba go minąć. Bramka nigdy się nie ruszy – stwierdził Ole Gunnar Solskjaer.










