Jedyny wciąż reprezentujący Serie A w obecnych rozgrywkach Ligi Mistrzów zespół ostatnim dwumeczem zaprezentował swoją siłę. Na drodze do wielkości obecnego składu turyńczyków stanęli Francuzi z niewielkiego księstwa.
We wtorek czternastego kwietnia o godzinie 20:45 na przeciw siebie staną zespoły o różnej charakterystyce, choć tym samym celu. Wygrana w Lidze Mistrzów, będąc na tym etapie prestiżowych rozgrywek, to już nie bajanie na wpół trzeźwego kibica. To cel, który aby zrealizować, wystarczy utrzymać dobrą formę w dosłownie kliku konfrontacjach. Zapach trawy ze Stadionu Olimpijskiego dochodzi do nozdrzy piłkarzy obu jedenastek, rozbudzając wyobraźnie i powodując determinacje. Spogladając jednak na opisywany dwumecz, to dla „Starej Damy” losowanie wydaje się być łaskawsze.

Patrząc przez pryzmat wygranej grupy i obu spotkań z Arsenalem, obecność drużyny prowadzonej przez Leonardo Jardima nie wydaje się być dziełem przypadku. Monakijczycy zajęli pierwsze miejsce w grupie, wiodąc prym nad takimi firmami jak Benfika czy Zenit. Potem ograli Anglików pod wodzą Wengera. Oceniając jednak to z innej perspektywy, grupa, w której swoje mecze rozgrywała ekipa z Berbatovem na czele, nie należała do najmocniejszych. A patrząc na wyniki spotkań, nie można było mówić o ostrej dominacji Francuzów. W kontekście spotkań z Arsenalem to tak naprawdę pierwszy z meczów zaważył o awansie składu znad Morza Śródziemnego. Dodać należy także „kompleks Ligi Mistrzów” Londyńczyków, którzy zdążyli wpisać w swój etos przedwczesne żegnanie się z rozgrywkami spod znaku Europy. W Ligue 1 Monaco zajmuje w chwili obecnej trzecią pozycję, tracąc do liderującego Paris Saint-Germain cztery punkty. Piłkarzom z malowniczego księstwa nie udało się jeszcze w tym sezonie choć na chwilę zasiąść na fotelu lidera.
https://www.youtube.com/watch?v=tRpKlimTosQ

Juventus idzie jak taran. Przynajmniej w Serie A, gdzie zdobyte scudetto wydaje się być oczywistością. Nie powinno dzielić się skóry na niedźwiedziu, ale ten, w którego stronę wycelowane są strzelby piłkarzy z Turynu, bardziej przypomina Kubusia Puchatka niż grizzly. Dokładając do tego turniejowe przysposobienie zespołu prowadzonego przez Allegriego oraz pokaz siły w meczach z Dortmundczykami, to akcje włoskiego składu idą w górę przed konfrontacją z kolejnym rywalem. Na arenie krajowej „Stara Dama” jest bezkonkurencyjna od kilku sezonów. Taki układ powoduje, iż głodni kolejnych sukcesów piłkarze chcą ugruntować swoją pozycję także na arenie międzynarodowej. Naoliwiona przez Conte maszyna, przekazana w ręce byłego trenera Milanu, działa niemalże bez zgrzytów.











