Transfer Wojciecha Szczęsnego wzbudził wśród polskich kibiców różne uczucia. Były one zarówno pozytywne, jak i negatywne. Zwolennicy pozyskania reprezentanta Polski uważają, że Polak wykorzystał życiową szansę. Przeciwnicy natomiast wychodzą z założenia, że Szczęsny będzie kolejnym, który polegnie w walce z Buffonem o miejsce między słupkami Juventusu. Uważają oni również, że taki transfer na rok przed mundialem w Rosji może się odbić negatywnie na formie polskiego bramkarza. Niezaprzeczalnym faktem jednak jest to, że Wojciech zostanie drugim, po Zbigniewie Bońku, Polakiem w barwach Juventusu. Czy rzeczywiście może być tak, że Szczęsny przegra walkę o bluzę pierwszego bramkarza w Turynie?
Prześledźmy zatem to, kto od momentu przyjścia Buffona do Juventusu w 2001 roku rywalizował z nim o miejsce między słupkami i co się z tymi bramkarzami później działo. Warto też zastanowić się, jakie szanse w walce z Buffonem ma Szczęsny i co przemawia za Polakiem.
2001–2007
Gianluigi Buffon przybył do Juventusu w 2001 roku z AC Parma. Miał on zastąpić Edwina Van der Sara, czyli ostatniego jak do tej pory pierwszego bramkarza Juventusu, który nie był Włochem. Gianluigi dołączył wówczas do drużyny, w której było trzech innych bramkarzy: Michelangelo Rampulla, Fabian Carini i Landry Bonnefoi. Z góry jednak było wiadome, że numerem jeden ma być ten, który dopiero dołączył do zespołu, w którego wierzyły całe Włochy.
Wiekowy Rampulla, który jest obecnie trenerem bramkarzy w ekipie „Bianconerich”, miał być niejako mentorem dla wchodzącego do wielkiej piłki Buffona. Z kolei Bonnefoi i Carini byli jeszcze zbyt mało ograni, by wskoczyć na miejsce Buffona, który zaczął nabierać doświadczenia jeszcze w Parmie.
W sezonie 2002/2003 doszło do zmian kadrowych na pozycji bramkarza. Niewypałem okazał się transfer Cariniego, który odszedł wówczas na wypożyczenie do Standardu Liege. Urugwajczyk miał być solidnym zmiennikiem Buffona, ale nie podołał swojej roli i jego talent rozmienił się na drobne.
Z kolei do Turynu bez kwoty odstępnego przybył z Lecce Antonio Chimenti, który wtedy, mimo 32 lat na karku w momencie transferu, dzielnie dotrzymywał kroku młodszemu Buffonowi. Był on podstawowym bramkarzem Juventusu w Pucharze Włoch, zaliczył również cztery występy w Serie A i dwa w Lidze Mistrzów. To dawało Buffonowi poczucie spokoju, a zarazem możliwość odpoczynku w mniej ważnych spotkaniach sezonu.
Rok później do Turynu trafił do drużyny Juventusu Antonio Mirante, który miał zbierać pierwsze bramkarskie szlify u boku bardzo doświadczonego Chimentiego i etatowego pierwszego bramkarza, Buffona. Oczywiście Mirante nie miał żadnych szans na występy w zespole „Bianconerich”, ale nie przeszkodziło mu to w zrobieniu ciut mniejszej kariery w Serie A. Obecnie Mirante jest bramkarzem drużyny z Bolonii, która rywalizuje we włoskiej elicie choćby z Juventusem.
W 2007 roku obok Buffona w kadrze Juventusu znajdowali się jeszcze tacy zawodnicy, jak choćby Jess Kedwell Vanstrattan czy Emanuele Belardi. Jednak także i oni nie mieli żadnych szans z legendarnym „Gigim”. O Vanstrattanie mało kto później słyszał, natomiast Belardi obijał się o znacznie słabsze od Juventusu kluby.











