W ostatnim sobotnim meczu 36. kolejki Premiership Tottenham zremisował na własnym boisku z Blackpool 1:1. Gospodarze punkt uratowali minutę przed końcem regulaminowego czasu gry.

Pierwszą część gry lepiej rozpoczęli piłkarze gospodarzy, ich uderzenia nie trafiały jednak w światło bramki albo były blokowane przez obrońców rywali. Ich rywale pierwszą okazję mieli dopiero w 24. minucie spotkania, kiedy to Heurelho Gomes obronił strzał Campbella. W zespole Tottenhamu dobrze grali Rafael van der Vaart i Gareth Bale, którzy raz po raz zagrażali bramce Blackpool. Dobrych okazji nie potrafili zamienić jednak na gole. Sześć minut przed końcem pierwszej połowy znakomitą okazję miał debiutujący w zespole z północnego Londynu Dany Rose. Bramka jednak nie padła, a po kilku chwilach sędzia zakończył pierwszą część spotkania. Na przerwę piłkarze obu drużyn schodzili więc przy wyniku bezbramkowym.
Również od samego początku drugiej połowy piłkarze „Spurs” przystąpili do zdecydowanego ataku. Po raz kolejny nieskuteczni byli jednak Bale i van der Vaart. Walijczyk w 65. minucie spotkania doznał kontuzji i musiał opuścić boisko. Zastąpił go Peter Crouch. Dziesięć minut później Dawson faulował w polu karnym jednego z rywali i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł Charlie Adam. Jego strzał obronił Gomes, lecz arbiter nakazał powtórkę „jedenastki”. Za drugim razem gracz Blackpool był już skuteczny. Gdy wydawało się, że mecz ten zakończy się niespodziewanym zwycięstwem gości, do głosu doszedł Tottenham. Po podaniu Luki Modricia do siatki trafił Jermain Defoe. Gospodarze próbowali pójść za ciosem, lecz na zdobycie zwycięskiego gola nie starczyło już czasu i mecz zakończył się remisem 1:1.











