Murowanym faworytem do zwycięstwa była ekipa Sportingu Lizbona, jednak los znów pokazał, że nie zawsze można wierzyć statystykom i bukmacherom. Belenenses wywalczyło bardzo cenny punkt na Jose Alvalade.

Piłkarze Sportingu powinni pluć sobie w brodę po tym, jak nie zdołali pokonać Belenenses. „Lwy” przeważały przez całe spotkanie, ich przewaga momentami była wręcz miażdżąca, a mimo to nie udało się wygrać tego spotkania. Bohaterem meczu okazał się bramkarz gości, Nelson, który co rusz świetnie interweniował po strzałach rywali. Szczególnie fantastyczną paradą golkiper wykazał się po uderzeniu Grimiego z 36 metrów, kiedy przerzucił piłkę nad bramką. Podopieczni Paulo Bento nie mogli znaleźć sposobu na portugalskiego bramkarza. Nawet obecność na boisku bramkostrzelnego Liedsona nie przyniosła gospodarzom zwycięstwa. Sporting był bezradny i zmarnował szansę na awans w tabeli. Lizboński zespół miał okazję na jubileuszowe setne zwycięstwo z Belenenses, a zamiast tego goście cieszyli się z 38 remisu w meczach z ekipą z Jose Alvalade.
FC Porto odskoczyło w tabeli Sportingowi już na pięć punktów. Wicemistrz Portugalii musi zdawać sobie sprawę, że jeśli chce gonić czołówkę, to mecze na swoim stadionie po prostu trzeba wygrywać. Prawie trzydzieści tysięcy widzów oglądało bezradny Sporting, który nie mógł wykorzystać ani jednej z kilku wspaniałych okazji na zdobycie gola. Za tydzień „Lwy” zagrają wyjazdowe spotkanie z Vitorią Guimaraes, a tam o punkty na pewno nie będzie łatwo.











