Mistrzem Szkocji w sezonie 2008/2009 została ekipa Glasgow Rangers, która gładko pokonała Dundee United. Natomiast mający przed ostatnią serią gier iluzoryczne szanse na tytuł Celtic bezbramkowo zremisował z Heart of Midlothian.
Dundee United 0:3 Glasgow Rangers
Spotkanie fantastycznie ułożyło się dla przyjezdnych, którzy już w szóstej minucie wyszli na prowadzenie. Ładne dośrodkowanie Krisa Boyda na bramkę zamienił Kyle Lafferty. Mimo szybko strzelonego gola, „The Gers” nie spoczęli na laurach, nieustannie niepokojąc defensywę „Mandarynek”. Kolejną z licznych sytuacji podopieczni Waltera Smitha wykorzystali pod koniec pierwszej połowy, gdy uderzenie lewą nogą Pedro Mendesa znalazło drogę do siatki. Po zmianie stron, na 3:0 podwyższył Boyd, który trafił już po raz 31. w bieżących rozgrywkach. Do ostatniego gwizdka arbitra wynik nie uległ zmianie, co oznacza, że goście zdobyli swój 52. mistrzowski tytuł, przełamując tym samym czteroletnią dominację Celticu.
Celtic Glasgow 0:0 Hearts
Gospodarze stworzyli sobie mnóstwo okazji bramkowych, jednak – mimo miażdżącej przewagi – gola nie zdobyli. Zawodnicy Gordona Strachana byli bardzo nieskuteczni, częstokroć też na ich drodze stawał świetnie dysponowany golkiper „Serc” – Marian Kello. Najlepszą sytuację miał Scott McDonald, ale – podobnie jak w niedawnym starciu z Hibernianem – był nieefektywny. Równie nieporadni byli podopieczni Csaby Laszlo, którzy z rzadka przedostawali się pod pole karne „The Boys”. Praktycznie bezrobotny był nasz Artur Boruc, który mógł tylko bezradnie obserwować, jak jego koledzy tracą sposobność na triumf w Scottish Premier League.
Aberdeen 2:1 Hibernian
Pierwszego gola gospodarze zdobyli w iście kuriozalnych okolicznościach. Yves Ma-Kalambay, zastępujący między słupkami kontuzjowanego Grzegorza Szamotulskiego, tak niefortunnie wybijał futbolówkę z piątego metra, że ta trafiła w stojącego nieopodal Lee Millera i przekroczyła linię bramkową. Prowadzenie podwyższył w 45. minucie Charlie Mulgrew. Kontaktową bramkę strzelił będący ostatnimi czasy w bardzo dobrej formie Derek Riordan, jednak ten jeden gol to wszystko, na co stać było edynburczyków dzisiejszego popołudnia. Zadania nie ułatwił im Ian Murray, wyrzucony z boiska w 70. minucie gry.










