W niedzielne popołudnie dokończona została 22. kolejka szkockiej ekstraklasy. Rozegrane zostały dwa spotkania, obfitujące w bramki i – co najważniejsze – niespodzianki.
Aberdeen – Celtic 4:1
Kibice zgromadzeni na stadionie Pittodrie nie oglądali w akcji Artura Boruca. Polski golkiper nabawił się kontuzji na przedmeczowej rozgrzewce, więc między słupkami bramki Celticu stanął jego dubler – Mark Brown. W spotkanie lepiej weszli gospodarze, którzy już w 24. minucie, za sprawą główki Garry’ego McDonalda, objęli prowadzenie. Podopieczni Jimmiego Calderwooda tylko przez minutę cieszyli się z korzystnego wyniku. „The Boys” wyrównali za sprawą Scotta Browna, który płaską centrę Aidena McGeady’ego wślizgiem zamienił na gola. W 31. minucie kolejną bramkę zdobyło Aberdeen, a konkretnie Stuart Duff, skrzętnie korzystając ze złego ustawienia defensywy mistrzów Szkocji. Od momentu utraty drugiego gola Celtic mocniej zaatakował, co opłaciło się dopiero w 73. minucie. Wtedy to Barry Robson zakręcił jednym z obrońców „The Dons”, po czym zagrał do Scotta McDonalda. Ten strzałem głową pokonał Jamiego Langfielda. Gdy na tablicy widniał rezultat 2:2, sprawy w swoje ręce wziął Zander Diamond. Defensor gospodarzy strzelił dwie bramki w trzy minuty, wykańczając precyzyjne wrzutki Charliego Mulgrewa. Mimo rozpaczliwych prób graczy Gordona Strachana, wynik nie uległ już zmianie. Aberdeen przed tym pojedynkiem zwyciężyło u siebie w pięciu spotkaniach z rzędu, ale ta passa miała zakończyć się właśnie dziś, w konfrontacji z mistrzami Szkocji. Tak się jednak nie stało, więc seria trwa dalej. Tym samym, przewaga Celticu nad drugimi w tabeli Rangersami stopniała do zaledwie dwóch oczek.
Dundee United – Motherwell 0:4
Dla polskich kibiców najważniejszym wydarzeniem tego spotkania było przepuszczenie przez Łukasza Załuskę czterech strzałów do własnej bramki. Na dodatek, goście trzy gole zdobyli w odstępie dziesięciu minut! Na listę strzelców wpisywali się kolejno: Marc Fitzpatrick, Maros Klimpl oraz David Clarkson. W drugiej połowie swoją cegiełkę do sukcesu dołożył również Chris Porter, pozbawiając „Mandarynek” jakichkolwiek szans na choćby punkt w tym meczu. W taki oto sposób United straciło trzecią pozycję w lidze na rzecz Aberdeen. Warto nadmienić, iż winnym porażki swojego zespołu na pewno nie był Załuska, który przy straconych golach po prostu nie miał nic do powiedzenia.










