Hibernian Edynburg bezbramkowo zremisował na własnym stadionie z Celtikiem Glasgow, co oznacza, że szanse „The Boys” na kolejny tytuł mistrzowski znacznie zmalały.
Już na samym początku spotkania, rozgrywanego na Easter Road Stadium, przewagę osiągnęli klubowi koledzy Artura Boruca. Jednak mimo wielu akcji, w których podopieczni Gordona Strachana dosłownie zmuszali miejscowych do zamknięcia się we własnym polu karnym, nie zdołali oni stworzyć sobie praktycznie żadnej stuprocentowej okazji. Największe zagrożenie tradycyjnie już siały mocno bite piłki posyłane ze stałych fragmentów gry przez Shunsuke Nakamurę.
Jedyną naprawdę dobrą sytuację Celtic zmarnował sekundy przed zakończeniem pierwszej połowy, gdy Scott McDonald dostał świetne, kilkudziesięciometrowe podanie z głębi pola. Australijczyk – będąc już w szesnastce przeciwnika – znakomicie przyjął nadlatującą futbolówkę, jednak chwilę później nieczysto w nią trafił, próbując strzelić w kierunku bramki strzeżonej przez Yvesa Ma-Kalambaya. Wcześniej, w 22. minucie, efektowną przewrotką popisał się Steven Fletcher, ale polski golkiper fenomenalnie obronił to nieprzyjemne uderzenie.
Po zmianie stron ponownie dominowali goście, zaś zawodnicy szkoleni przez Mixu Paatelainena próbowali odpierać ataki i wyprowadzać szybkie kontry. Po jednej z nich w dobrej sytuacji znalazł się były gracz „The Boys” – Derek Riordan, lecz piłka po jego strzale otarła się jedynie o boczną siatkę. Nie popisał się też McDonald, który przegrał pojedynek sam na sam z golkiperem Hibernianu po świetnym podaniu Jana Venegoora of Hesselinka. Mimo kilku dobrych interwencji Ma-Kalambay grał w tym meczu niepewnie, mając kłopoty zwłaszcza z wyjściami do licznych dośrodkowań. W samej końcówce z dalszej odległości kropnął Nakamura, tyle że rosły Rob Jones głową wybił to soczyste uderzenie w trybuny.
Remis Celticu z ekipą „Hibs” oznacza, że wciąż aktualni mistrzowie Szkocji przed ostatnią kolejką obecnego sezonu mają dwupunktową stratę do prowadzących Rangersów, których zdystansować będzie niezwykle ciężko.










