Ekipa Rangersów pokonała w derbach Glasgow Celtic 1:0, po zaciętym boju na Ibrox Park. Tym samym „The Gers” objęli prowadzenie w tabeli Scottish Premier League, spychając z fotelu lidera właśnie podopiecznych Gordona Strachana.
Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy regularnie stwarzali zagrożenie pod bramką Artura Boruca, jednak za każdym razem ich strzały były dalekie od ideału. Z kolei Celtic pierwszą dobrą sytuację miał w 16. minucie gry, kiedy to Shunsuke Nakamura popisał się ładnym uderzeniem z rzutu wolnego, lecz Neil Alexander przeniósł piłkę nad poprzeczką. Chwilę później mocne dośrodkowanie Stevena Whittakera z lewej flanki niespodziewanie minęło wszystkich zawodników stojących w polu karnym „The Boys”, po czym trafiło w słupek i wyszło w boisko. Po tej sytuacji Celtic zyskiwał nieznaczną przewagę, ale to gracze w niebieskich koszulkach w 37. minucie objęli prowadzenie. Kenny Miller wpadł w obręb szesnastki rywala, następnie niemal z linii końcowej miękko wrzucił do nadbiegającego Stevena Davisa, a ten zmusił do kapitulacji bezradnego Artura Boruca. Pod koniec pierwszej połowy precyzyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienić próbował Jan Venegoor of Hesselink, lecz Rangersi wyszli z opresji obronną ręką.
Po zmianie stron przyjezdni postawili na atak, spychając przeciwników do defensywy. Hesselink ponownie starał się pokonać Alexandra przy użyciu głowy, i tym razem nieskutecznie. W odpowiedzi do prostopadłego podania wystartował Kris Boyd i przegrał pojedynek sam na sam z dobrze dysponowanym Borucem. Najlepszy napastnik gospodarzy miał potem jeszcze jedną dogodną okazję strzelecką, której także nie wykorzystał. W końcowych fragmentach meczu dwoił się i troił dynamiczny Aiden McGeady, który wszedł za niebezpiecznego Shauna Maloneya, posyłającego liczne dośrodkowania. Ich wysiłki przeważnie były jednak daremne.
Przegrana Celticu oznacza, że jego dzisiejsi oponenci wyprzedzili go w tabeli. Mało tego, zyskali nad nimi dwupunktową przewagę, a biorąc pod uwagę fakt, że rozgrywki ligi szkockiej niebawem dojdą do mety, „The Gers” mogą powoli fetować zdobycie mistrzowskiej patery.
W innych dzisiejszych pojedynkach Kilmarnock, w starciu za tak zwane sześć oczek, zremisowało 1:1 z Falkirk, co zapewne nie satysfakcjonuje żadnej nie stron. Szczególnie nieciekawa robi się sytuacja ostatniego Falkirk, choć sposobności na wygrzebanie się z dna będzie miało jeszcze pod dostatkiem. Natomiast Motherwell zgodnie z oczekiwaniami ograło na wyjeździe Saint Mirren 3:1. Szczególny wkład w tą wygraną ma David Clarkson, autor dwóch goli.










