Udane zakończenie sezonu zanotował Spartak Moskwa. Podopieczni Walerego Karpina rzutem na taśmę wywalczyli wicemistrzostwo Rosji. Perfekcyjnie wykonali oni swoje zadanie, pokonując Lokomotiw Moskwa 2:0, a w uplasowaniu się na drugim miejscu pomógł im korzystny wynik w starciu Rubinu z CSKA.
Spodziewano się, że od samego początku warunki dyktować będzie rywalizujący o wicemistrzostwo Spartak. Tymczasem to Lokomotiw odważniej ruszył do ataku. Po 240 sekundach gry dalekie podanie posłane zostało w kierunku Dmitrija Syczowa. Od piłki skutecznie odciął go jednak Kiriłł Kombarow. Chwilę później Siergieja Bryzgałowa minął na flance Victor Obinna. Jednak jego zagranie poleciało tam, gdzie nie było żadnego z partnerów. Zaraz po wybiciu przez Rafaela Cariocę futbolówki po rzucie rożnym Denisa Głuszakowa w „szesnastkę” Artioma Rebrowa nieudaną wrzutkę posłał Roman Szyszkin. Spartak do swojej pierwszej sytuacji doszedł dopiero w 9. minucie. Aleksandr Filcow poradził sobie jednak z posłanym w środek uderzeniem Dinijara Bilaletdinowa, byłego kapitana Lokomotiwu. Golkiper „Parowozu” chwilę później przyjął podanie Ariego wzdłuż linii bramkowej. Nim minął kwadrans, indywidualną akcję przeprowadził Syczow. Udało mu się ograć Kombarowa, lecz na Cariocę zabrakło już umiejętności.
Drugi kwadrans zaczął się dla „Czerwono-białych” od pechowego nieporozumienia Marcusa Rojo z Rebrowem, które zaowocowało rzutem rożnym dla przeciwników. Defensorzy jednak spisali się na miarę swych możliwości i wybili futbolówkę po rozegraniu Władysława Ignatjewa i Szyszkina. Pierwszy z nich chwilę później znowu pokusił się o dośrodkowanie w „szesnastkę”. Podanie adresowane do Syczowa, ubiegając go, przejął Nicolas Pareja. Chwilę później kolejne zagranie w kierunku napastnika „Parowozu”, tym razem adresowane przez Szykina, ugrzęzło w nogach obrońców. Spartak szybko na to odpowiedział. Wrzutkę Aidena McGeady’ego łatwo wybił Maksim Bieliajew, a z podaniem Bilaletdinowa poradził sobie Głuszakow. Po główce pomocnika „Loko” w 23. minucie futbolówka poleciała na rzut rożny, z którego dośrodkował ją McGeady. W polu karnym najwyżej wyskoczył Marek Suchy, pokonując Filcowa. Asystent przy bramce chwilę później popełnił fatalny błąd, pozwalając uciec Syczowowi, który jednak z prezentu nie skorzystał i strzelił niecelnie. Irlandczyk szybko się za to zrehabilitował, nękając obrońców gospodarzy kolejnymi wrzutkami. Ci jednak sobie z tym radzili.
W 31. minucie swoją obecność na boisku zaznaczył Artiom Dziuba, który posłał piłkę ponad poprzeczką bramki Filcowa. Po tym na strzał z 23 metrów zdecydował się Ignatjew, którego zablokował Rojo, na co odpowiedział, kierując piłkę wprost w dłonie bramkarza, z linii pola karnego Bilaletdinow. O sporym pechu mógł mówić Syczow, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Rebrowem. Nie popisał się także Głuszakow. Stojąc 18 metrów od bramki, zdecydował się na strzał, który przeleciał wysoko nad poprzeczką. Marnowane okazje lubią się mścić i to piłkarskie porzekadło sprawdziło się w wypadku Lokomotiwu. W 42. minucie Bilaletdinow znalazł na prawym skrzydle McGeady’ego. Ten zagrał do środka pola karnego, gdzie tylko czyhał na piłkę Dziuba, podwyższając na 2:0. 60 sekund później zdobywca gola miał kolejną sytuację do zmiany wyniku, lecz minimalnie się pomylił. Przed przerwą „Parowóz” wywalczył jeszcze rzut wolny, ale po jego wykonaniu akcję gospodarzy przerwał faul ofensywny.










