Spartak Trnava nie powinien robić na nas większego wrażenia, choć kilka lat temu był katem dla Legii Warszawa. Wówczas jednak Legia w pucharach była fatalna, później przegrała z Dudelange. Dziś Spartak to jednak zupełnie inna drużyna. Pytanie, czy może napsuć krwi Lechowi Poznań?
Gdy w losowaniu okazało się, że przeciwnikiem Lecha Poznań będzie Spartak Trnava, nikt nie narzekał, wszyscy się wręcz cieszyli. W naszym kraju raczej nie traktujemy tej ekipy poważnie, w końcu każdy pamięta zielony spray, ale warto również pamiętać, że wtedy Legia Warszawa odpadła, a to właśnie ówczesny mistrz Słowacji cieszył się z awansu. Rok temu Słowacy grali natomiast z Rakowem, tam już nie było żadnych złudzeń, kto jest lepszy. Jak może być teraz?
Korowód odpadków z ekstraklasy
Spartak Trnava kojarzony jest z zawodnikami, którzy naszej ligi nie podbili. Czy faktycznie tak jest? Spoglądając na kadrę tego zespołu, napotykamy Martina Mikovicia – byłego gracza Termaliki, Martina Sulka świeżo sprowadzonego z Wisły Płock, Romana Prochazkę znanego z Górnika, Martina Bukatę z Piasta Gliwice, Samuela Stefanika w przeszłości związanego z Termalicą czy Erika Daniela, który grał chwilę w Zagłębiu Lubin. Jak więc widać, nie są to postaci, które podbiły naszą ligę. Co ciekawe, ich trener – Michal Gasparik, również grał w Polsce, będąc piłkarzem. Reprezentował barwy Górnika Zabrze. Warto zauważyć, że część tych zawodników, na czele z trenerem, to wychowankowie Spartaka, którzy wrócili do klubu po kilku latach.
– Śledziłem Lecha w poprzednim sezonie, Lech osiągał w Europie wspaniałe rezultaty. Wiem o sile Lecha, wiemy o ich piłkarzach, w tym o mocnych skrzydłach. Znamy też słabe strony tej drużyny. Tylko od nas zależy, czy je wykorzystamy – mówił przed meczem Roman Prochazka.
W tym miejscu dodajmy, że słowacka reprezentacja w eliminacjach europejskich pucharów zdążyła się już zmniejszyć. Żilina została wyeliminowana przez niemile kojarzący się w tej części Europy Gent. DAC Dunajska Streda odpadła natomiast z ekipą Dila Gori. W grze oprócz Spartaka jest jeszcze Slovan, który wciąż gra w eliminacjach Ligi Mistrzów. Mistrzowie Słowacji mają zapewniony awans przynajmniej do LKE, pierwszy mecz z Maccabi Hajfa przegrali 1:2.
Do tego nastroje w drużynie Spartaka nie mogą być dobre, bo choć dalej grają w Europie, to w lidze nie wystartowali dobrze. Oczywiście to dopiero dwa mecze, ale mówimy tutaj o drużynie, która w ostatnich trzech sezonach zawsze była na podium – od kiedy w klubie jest Gasparik. Do tego również dwa razy z rzędu „Białe Anioły” sięgnęły po puchar kraju.











