W ostatnim meczu 1. kolejki Premier Ligi FK Rostów nieoczekiwanie rozgromił na własnym obiekcie Spartak Moskwa 4:0 (1:0). Bohaterem tego widowiska był strzelec dwóch bramek dla gospodarzy, Roman Adamow.
Obaj trenerzy nie wahali się postawić na zawodników, których pozyskali zimą. Opiekun Rostowa, Ołeh Protasow, dał szansę debiutu w drużynie Aleksandrowi Chochłowowi, Kornelowi Salacie, Aleksiejowi Riebko i Edgarasowi Cesnauskisowi. Z kolei szkoleniowiec Spartaka, Walery Karpin, od pierwszej minuty wystawił Sergio Rodrigueza i Emina Machmudowa. Trener „Miaso” nie zabrał na inauguracyjny mecz ligowy swojej ekipy Aleksa oraz pauzującego za czerwoną kartkę z ubiegłego sezonu Aidena McGeady’ego.
Zaledwie trzy minuty czekali kibice gospodarzy na pierwszą groźną akcję swoich ulubieńców. Roman Adamow wykorzystał błąd Marka Suchego i wyprzedził obrońcę Spartaka. Czech postanowił ratować się faulem we własnym polu karnym, a sędzia Władysław Biezborodow nie wahał się wskazać na „wapno”. Do piłki podszedł sam poszkodowany, jednak jego strzał na rzut rożny wybił Andrij Dzikań.
Po chwili niefortunny snajper stał się bohaterem swojej drużyny. Po zagraniu z kornera debiutującego w barwach Rostowa Edgarasa Cesnauskisa najprzytomniej w polu karnym gości zachował się właśnie Adamow i pewnym uderzeniem nie dał golkiperowi rywali szans na interwencję.
Piłkarze Spartaka nie potrafili szybko odpowiedzieć na stratę bramki. Uderzenia Wellitona i Emina Machmudowa zostały z łatwością złapane przez Dejana Radicia. Serbski bramkarz gospodarzy dobrze również interweniował po szybkich akcjach Dmitrija i Kiriłła Kombarowów. Nawet dwukrotny król strzelców Premier Ligi, Welliton był bezradny w starciu z debiutującym w rosyjskiej ekstraklasie Kornelem Salatą. Do przerwy gościom z Moskwy nie udało się stworzyć żadnej stuprocentowej sytuacji.
Po wznowieniu gry znów lepiej zaprezentowali się podopieczni Ołeha Protasowa. W 48. minucie mieliśmy do czynienia z bliźniaczą sytuacją jak przy pierwszej bramce dla Rostowa. Znów z narożnika boiska podawał Cesnauskis, a Roman Adamow uprzedził Suchego i głową skierował futbolówkę do siatki.
Nic więc dziwnego, że Walery Karpin postanowił dokonać roszad w składzie. Z boiska zszedł Paweł Jakowlew, a jego miejsce zajął Żano Ananidze. Młody Gruzin rozruszał nieco atak Spartaka, jednak jego koledzy z przednich formacji spisywali się nadal słabo. Dejan Radić tylko raz musiał się wykazać swoimi umiejętnościami, po tym jak w 61. minucie strzelał Welliton.
Gospodarze tego meczu nie zamierzali poprzestać na dwubramkowym prowadzeniu, W 73. minucie Aleksandru Gatcan odebrał futbolówkę obrońcom Spartaka, ta trafiła pod nogi Dragana Blatnjaka, a Bośniak bez wahania uderzył z 25 metrów i podwyższył rezultat tego spotkania. Fatalny błąd w tej sytuacji popełnił Andrij Dzikań, który przepuścił piłkę między rękami.
Kontaktową bramkę powinien zdobyć siedem minut później Ibson, ale na posterunku był Radić. W odpowiedzi „Miaso” narazili się na szybką kontrę. Lewym skrzydłem pognał Cesnauskis, dośrodkował do Adamowa, ten podał głową do nieobstawionego Timofieja Kałacziowa, a reprezentant Białorusi strzałem z pierwszej piłki ustalił wynik spotkania. Piłkarze z Rostowa sprawili tym samym pierwszą sensację sezonu 2011/2012 ligi rosyjskiej.










