Spartak Moskwa wykorzystał wczorajsze potknięcie CSKA i wyprzedził lokalnego rywala w tabeli, awansując na drugie miejsce. Podopieczni Walerego Karpina dokonali tego, pokonując dziś Rubin Kazań 2:0 (0:0).
Spartak zaczął w 3. minucie od niecelnego strzału głową w wykonaniu Siergieja Bryzgałowa. Następnie na bramkę strzeżoną przez Siergieja Ryżykowa uderzył Jewgienij Makiejew. I tym razem golkiper Rubina nie musiał interweniować. W 8. minucie na zaskakujący strzał zza pola karnego zdecydował się Oleg Kuzmin, a bramkarz gospodarzy, Artiom Rebrow, z najwyższym trudem przeniósł futbolówkę na rzut rożny. Chwilę później zawodnicy stołecznej ekipy mogli mówić o sporym szczęściu, gdyż Siergiej Dawidow zmarnował doskonałą okazję na zdobycie gola.

Po 21 minutach gry Rebrow ponownie uratował swój zespół przed utratą bramki. Tym razem golkiper zastępujący kontuzjowanego Andrija Dzikania poradził sobie ze strzałem Nelsona Valdeza. Po przeciwnej stronie boiska warto było wyróżnić Emmanuela Emenike. Nigeryjczyk popisał się efektownym podaniem do Ariego, lecz ten zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i Cesar Navas zdołał wyjaśnić sytuację. Doświadczony obrońca Rubina w ostatniej chwili zablokował też Artioma Dziubę.
Pierwsza część meczu, która nie mogła zachwycić swą dynamiką, zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po zmianie stron jako pierwsi zaatakowali goście z Kazania. Znów dobrą okazję stworzył sobie Dawidow, lecz Rebrow był na posterunku i obronił jego strzał. W 54. minucie uaktywnił się pomocnik Spartaka, Dmitrij Kombarow, który próbował pokonać Ryżykowa uderzeniem z rzutu wolnego. Piłka minęła jednak słupek w bardzo niewielkiej odległości. Także Emenike sprawił mnóstwo kłopotów defensorom Rubina. Żółte kartki za faule na nigeryjskim napastniku zobaczyli Cesar Navas i Salvatore Bocchetti.
Kwadrans po przerwie opiekun „Tatarów”, Kurban Bierdyjew, postanowił wprowadzić na boisko Obafemiego Martinsa. Były gracz m.in. Interu Mediolan i Newcastle United zmienił niewidocznego Valdeza. To jednak nie wielokrotny reprezentant Nigerii, a Dawidow był najgroźniejszym zawodnikiem Rubina. Napastnik pozyskany ostatniej zimy z Kubania Krasnodar miał bardzo rozregulowany celownik.
Dopiero w końcówce spotkania doczekaliśmy się pierwszej bramki. Najpierw Ryżykow wybił na rzut rożny piłkę uderzoną przez Emenike. Pół minuty później z narożnika boiska dośrodkował rezerwowy Żano Ananidze, a Marek Suchy uprzedził Cristiana Ansaldiego i strzałem w okienko bramki Rubina otworzył wynik spotkania. Boiskowy zegar wskazywał wówczas 75. minutę.
Po kolejnych 180 sekundach gry doskonałą okazję do wyrównania strat zmarnował Gökdeniz Karadeniz. Turek znalazł się sam przed Rebrowem, lecz jego uderzenie było niecelne.











