Spartak Moskwa pokonał w derbach stolicy Rosji zespół Lokomotiwu. Zespół Walerija Karpina znokautował gości w końcówce pierwszej połowy za sprawą trafień Żano Ananidze i Sergio Rodrigueza. W ten sposób dziewięciokrotny mistrz Rosji wciąż ma realne szansę na wywalczenie kolejnego tytułu.
Derby Moskwy miały zadecydować o tym, który zespół, Spartak czy Lokomotiw, będzie wciąż miał realne szanse zagrozić aktualnemu liderowi, również moskiewskiemu CSKA. Czwarty Lokomotiw przed tym spotkaniem tracił do lidera zaledwie trzy punkty, z kolei ósmy Spartak miał aż siedem oczek do odrobienia. Sytuacje w tabeli zaciemnia jednak jeden mecz rozegrany mniej przez podopiecznych Leonida Słuckiego. W pierwszych minutach bardziej zdeterminowani byli jednak piłkarze Spartaka, którzy dwukrotnie sprawdzali czujność strzegącego bramki gości Guilherme. Z czasem jednak do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Lokomotiwu i gdyby nie udana interwencja jednego z obrońców, to ekipa Władimira Maminowa wyszłaby na prowadzenie. Chwilę później mocne uderzenie Duricy zdołał wybić Dzikan.

Pierwszy kwadrans spotkania był bardzo emocjonujący. Obie ekipy przeprowadziły dwie akcje bramkowe. W kolejnych minutach było nieco spokojniej, ale końcówka pierwszej połowy była jeszcze ciekawsza, a ostatnie dwie minuty pierwszej odsłony spotkania rozstrzygnęły losy meczu. Najpierw do siatki trafił Żano Ananidze po podaniu Artioma Dziuby. Nie minęło więcej niż 180 sekund, a Lokomotiw dostał kolejny nokautujący cios. Tym razem w roli egzekutora wystąpił Sergio Rodriguez, który strzałem głową pokonał Guliherme. Warto odnotować, że przy obu bramkach nie najlepiej spisał się Branko Ilić.
Po takich ciosach w ostatnich minutach pierwszej połowy zapewne w szatni Lokomotiwu wrzało, jednak w przerwie żadnych zmian nie zobaczyliśmy. Podrażnieni gospodarze od początku drugiej części spotkania starali się stworzyć jakąś groźną sytuację, jednak po 13 minutach nadziali się na zabójczą kontrę. Welliton znalazł się w sytuacji jeden na jednego ze swoim rodakiem Guilherme, posłał piłkę z jego lewej strony i próbował go minąć z prawej, jednak zgodnie z zasadą piłka może przejść, ale rywal nie, bramkarz Lokomotiwu powalił napastnika Spartaka. Sędzia nie miał wątpliwości i pokazał czerwoną kartkę. Rzut wolny z odległości 18 metrów nie przyniósł żadnego efektu, lecz od tej pory zadanie gości było mocno utrudnione.
W 73. minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Welliton. Brazylijczyk uwolnił się spod opieki defensorów rywali i znalazł się w sytuacji jeden na jednego z Aleksanderem Filcowem. Snajper Spartaka zdołał go przerzucić i pozostało już tylko skierować piłkę do pustej bramki, jednak Wellitonowi zabrakło precyzji i po jego strzale głową piłka wylądowała tuż obok lewego słupka bramki Lokomotiwu. Taką sytuację napastnik Spartaka powinien wykorzystać z zamkniętymi oczami.










