Po sobotnich emocjach związanych ze starciem zapowiadających walkę o mistrzostwo Dynama i Zenitu kibice w Rosji liczyli na kolejne. Tych dostarczyć im miały, już trzecie w tym sezonie, derby stolicy największego kraju świata. Tym razem zmierzyły się w nich Spartak i Lokomotiw. Młodość Walerego Karpina wygrała z doświadczeniem Jurija Siomina, a trzy punkty zainkasowali wicemistrzowie.
Przed meczem ciężko było wytypować faworyta tego starcia. Raczej nieoczekiwanie wyżej stały akcje Lokomotiwu. Podopieczni Jurija Siomina w obecnym sezonie zainkasowali trzy punkty po porażce z Rubinem i pokonaniu Kryljów. Tymczasem Spartak najpierw nie dał rady Dynamu, by potem z ogromnym trudem zremisować z Zenitem Sankt Petersburg. W obu zespołach fakt, że zagrają z rywalem zza miedzy, powodował jeszcze większą motywację do tego, by na boisku zostawić coś więcej niż tylko zdrowie i pot.
Na mecz obie drużyny weszły raczej spokojnie. Po kilu minutach badania się, do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Bardzo aktywny w ekipie Walerego Karpina okazał się Marek Suchy. Czeski obrońca już w pierwszym fragmencie gry znalazł się w korzystnej sytuacji do zdobycia bramki. Wolał jednak oddać piłkę królowi strzelców poprzedniego sezonu?, Wellitonowi. Chwilę później w zamieszaniu w polu karnym po podaniu lidera drugiej linii Spartaka, Aleksa, zawodnik zza naszej południowej granicy zmarnował okazję do pokonania bramkarza Guilherme.
Lokomotiw próbował szybko otrząsnąć się po sytuacji z 11. minuty. Jednak lokalni przeciwnicy nie pozwalali „Parowozowi” na zbyt wiele. Nadal byli stroną przeważającą. Po 240 sekundach od pierwszego umieszczania piłki w siatce rzut wolny ponownie egzekwował Alex, ale tym razem bez powodzenia. Co się odwlecze, to nie uciecze. Pozyskany w poprzednim sezonie Brazylijczyk po kolejnych kilkudziesięciu sekundach znakomitym podaniem obsłużył rodaka, Ariego. Ten wpadł w pole karne, minął Marko Basę i pewnym strzałem podwyższył na 2:0.
Mając dwie bramki przewagi, Spartak całkowicie oddał inicjatywę Lokomotiwowi. Gracze Jurija Siomina robili, co mogli. Na niewiele to się jednak zdawało. Stać ich było wyłącznie na słabe uderzenie Charlesa z dystansu. Nie minęło jednak pół godziny, a i Sosłan Dżanajew musiał sięgnąć po piłkę do siatki. Po dobrej akcji Rienata Janbajewa młodemu rosyjskiemu bramkarzowi nie dał szans Ołeksandr Alijew, stając się najlepszym strzelcem ligi z trzema golami na koncie.
Im bliżej było końca tej części meczu, tym mniej aktywni stawali się piłkarze. „Miaso” po objęciu prowadzeniu wyraźnie spuścili z tonu, a ich przeciwnicy nie potrafili tego wykorzystać. Dmitrij Syczow postanowił iść na całość i spróbować w polu karnym umiejętności aktorskich, za co dostał żółtą kartkę. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
180 sekund po wznowieniu gry Spartak mógł postawić kropkę nad i. Podanie w pole karne dostał Ari. Oddał piłkę Pawłowi Jakowlewowi, a ten pewnie umieściłby ją w siatce, gdyby nie ofiarna interwencja Basy, który bardzo pomógł bramkarzowi Guilherme. Nie spotkało się to ze znaczącą odpowiedzią ze strony „Parowozu”. Słabo prezentował się Syczow, a Traore nie udało się trafić w światło bramki z 20 metrów. Parę chwil później między słupki i pod porzeczkę wcelował Alijew. Z jego strzałem z rzutu wolnego z łatwością uporał się Dżanajew.










