W piątek w Rosji rozpoczęta została 24. seria spotkań Premier Ligi. W jedynym rozgrywanym tego dnia meczu wicemistrz kraju, Spartak Moskwa, pokonał Ałanię Władykaukaz 3:0.
Zdecydowanymi faworytami do zwycięstwa w tym starciu byli podopieczni Walerego Karpina. „Miaso” w ostatnich tygodniach radziło sobie coraz lepiej i w dobrym stylu wróciło do walki o europejskie puchary. Na punktach zależało też przyjezdnym, którzy wciąż nie zapewnili sobie utrzymania wśród elity. Gospodarze bardzo chcieli w tej potyczce zrewanżować się przeciwnikom za kompromitującą porażkę z poprzedniej rundy w rozmiarach 2:5.
Od początku lepiej spisywali się miejscowi. Trener Karpin mógł być zadowolony ze swoich podopiecznych, chociaż ci musieli obejść się bez swojego największego wzmocnienia z ostatniego okna transferowego – Aidena McGeady’ego. Z czasem Spartak osiągnął większą przewagę, lecz nie potrafił tego udokumentować bramką. Jednak wpadnięcie piłki do siatki Michaiła Kierżakowa okazało się kwestią czasu. Po 24 minutach gry młodego golkipera zaskoczył Brazylijczyk Ari, dla którego była to siódma bramka w sezonie. Zaraz po tym miejscowi mieli trzy świetne okazje na podwyższenie wyniku. Wszystkie zmarnowali jednak rodacy byłego gracza AZ Alkmaar: Welliton, Alex i Ibson. Po drugiej stronie w dobrej sytuacji pomylił się Aleksandr Marenicz. Drugi gol dla „Miaso” wisiał w powietrzu i ostatecznie padł na sześć minut przed przerwą. Tym razem bramkarza Ałanii zaskoczył Alex.
Na drugą połowę rozgrywający Spartaka już nie wyszedł na boisko. Jednak jego kolegów z drużyny nie zmartwiło to na tyle, by zaprzestali dążenia do kolejnych goli. W połowie pierwszego kwadransa tej części spotkania stało się jasne, że „Czerwono-biali” tego starcia nie przegrają. Kierżakowa zaskoczył kolejny Brazylijczyk. Tym razem uczynił to lider klasyfikacji strzelców, Welliton, zdobywając swojego 17. gola w sezonie. Przewaga miejscowych nie podlegała żadnej dyskusji. Zawodnicy Walerego Karpina kontrolowali wydarzenia na boisku i uparcie dążyli do zdobycia kolejnych bramek. Na 4:0 w 79. minucie mógł podwyższyć czwarty z Brazylijczyków przebywających na murawie, Ibson. Pech jednak chciał, że ten „Canarinho” nie strzelił z rzutu karnego. Nie przeszkodziło to Spartakowi w odniesieniu efektownego zwycięstwa. Powrót moskwian do efektownej gry stanowi dobry prognostyk przed starciem w Lidzie Mistrzów przeciwko Chelsea. Zawodnicy ze stolicy jednak teraz mogą mieć pretensje tylko do siebie, że od dawna nie liczą się w wyścigu o tytuł.










