O 15:30 rozpoczęła się ostatnia kolejka Bundesligi. Najważniejsze były spotkania: Mainz, Schalke Gelsenkirchen i Hoffenheim. Na tych trzech stadionach o utrzymanie korespondencyjnie rywalizowały: Hamburger SV, 1. FC Nuernberg i Eintracht Brunszwik. W najbardziej uprzywilejowanej pozycji byli ci pierwsi. HSV było na najwyższym miejscu w tabeli i niemal pewne prawa gry w barażach o Bundesligę.
Pierwszą drużyną z tego trio, która straciła bramkę było FC Nuernberg. Już w 6. minucie Joel Matip idealnie odnalazł się w polu karnym i mimo że był pilnowany przez defensora gości to głową wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego. Sytuację skomplikowali sobie również podopieczni Mirko Slomki. „Die Roten” stracili gola po błędzie arbitra, który nie dopatrzył się pozycji spalonej pomocnika gospodarzy. Ten dośrodkował w pole karne, gdzie wybiegał Elkin Soto, który znalazł się tuż przed Rene Adlerem i mocnym strzałem pod poprzeczkę otworzył worek z bramkami.

Już w 12. minucie meczu z Mainz do remisu doprowadził Lasogga. Loris Karius obronił pierwsze uderzenie Rafaela van der Vaarta, jednak chwilę później boleśnie odczuł skutki błędu Juniora Diaza, który dał się przepchnąć napastnikowi HSV. Snajper trącił piłkę głową i wpakował ją obok bezradnego golkipera. Przed kwadransem swoje trafienie zaliczył również zespół Hoffenheim. Na lewej flance piłkę poprowadził Beck i sprytnie mijając defensora Brunszwiku dośrodkował do Rudy’ego. Ten jedynie skierował futbolówkę w stronę dalszego słupka bramki Davariego i po chwili tańczył z radości z resztą kolegów z drużyny.
Wynik w meczu Hoffenheim – Eintracht Brunszwik podwyższyć powinien Sule, który w znakomitej sytuacji znalazł się w polu karnym gości. Niepilnowany miał mnóstwo czasu na przymierzenie, jednak jego strzał z około jedenastego metra wylądował daleko w trybunach. W 28. minucie świetną, instynktowną obroną popisał się Karius. Bramkarz Mainz znalazł się w bardzo trudnej sytuacji po dośrodkowaniu van der Vaarta. Golkiper dał jednak radę wybić piłkę na rzut rożny.
Blisko remisu było w meczu Schalke 04 z Norymbergą. Świetne dośrodkowanie Anghi (tudzież uderzenie) nie znalazło się jednak w bramce. Zawodnik 1.FCN zagrał dość ostrą piłkę w stronę dalszego słupka i gdyby futbolówka odbiła się od niego w stronę siatki, a nie Ralfa Fahrmanna, to z pewnością mecz byłby bardziej emocjonujący.
Podczas gdy większość zawodników znajdowała się już w szatni, wynik na 2:0 podniósł Neustadter. W wyniku zamieszania znalazł się niepilnowany w polu karnym. Piłka dość niefortunnie spadła mu pod nogi, a po chwili wpadła do siatki. Golkiper gości, przy tym mierzonym strzale, był bez szans.
Piękną bramkę mogliśmy obejrzeć w meczu Hoffenheim z Brunszwikiem. Przez niemal osiemnaście minut oglądaliśmy nieco nudniejsze widowisko, które ożywiło się dopiero po pięknym strzale Roberto Firmino. Wrzutka w pole karne zakończyła się efektownym wolejem z powietrza. Uderzenie było tak piękne, że na boisko wbiegła… maskotka klubu. Chwilę później prowadzenie Mainz wzmocnił Malli. Pomocnik z „jedenastką” na plecach dostał podanie tuż przed pole karne i bardzo spokojnie uderzył ją tak, że wpadła przy prawym słupku bramki, strzeżonej przez Rene Adlera.









