Wszyscy kibice futbolu zdają sobie doskonale sprawę, czym są piłkarskie derby. To mecze podwyższonego ryzyka, w których mierzą się ekipy z jednego miasta. Wygrana w takim spotkaniu to nie tylko tradycyjne trzy punkty, ale przede wszystkim prestiż i sława. Nadchodząca kolejka Premier League przyniesie nam dwa derbowe pojedynki. W walce o północny Londyn mierzyć się będą Tottenham z Arsenalem, zaś Everton i Liverpool zechcą pokazać, kto rządzi w mieście Beatlesów.
Tottenham Hotspur – Arsenal F.C.
Nie ma sensu przypominać tu po raz setny przyczyn konfliktu między tymi klubami sięgającego jeszcze czasów przedwojennych. Zarówno jedni, jak i drudzy mają sobie wzajemnie coś do zarzucenia, ale nas interesuje przede wszystkim forma sportowa obydwu drużyn, a ta ostatnimi czasy bardzo mocno zwyżkuje. „Koguty” swoje dwa poprzednie mecze w Premier League wygrały bez większych problemów (2-1 z Sunderlandem, 3-0 z West Bromwich), a Arsenal pozostaje niepokonany od 11 stycznia, kiedy to odniósł swoje pierwsze z trzech kolejnych wygranych bez straty gola. „Kanonierzy” z Davidem Ospiną w bramce pokonali kolejno: Stoke City (3-0), Manchester City (2-0) i Aston Villę (5-0). Zawodnicy znienawidzonych klubów podejdą do dzisiejszego starcia bez żadnych kompleksów i strachu przed rywalem. Podopieczni Mauricio Pochettino i Arsene’a Wengera prezentują ostatnio bardzo przyjemny dla oka, ofensywny futbol i miejmy nadzieję, iż inaugurujący 24 kolejkę BPL mecz przyniesie nam grad goli.

A że Tottenham i Arsenal potrafią je zdobywać nie trzeba nikogo chyba specjalnie przekonywać. Najlepszy strzelec gospodarzy, Harry Kane to rewelacja bieżącego sezonu. Młodziutki Anglik ma na swoim koncie 10 bramek i bardzo chętnie dołoży do tej okrągłej liczby kolejne. Pomagać mu w ich zdobywaniu mają świetnie dysponowani już od dłuższego czasu pomocnicy „Kogutów” z Christianem Eriksenem na czele. Blondwłosy Duńczyk zachwycił obserwatorów angielskiej ekstraklasy swoim zeszłotygodniowym trafieniem z rzutu wolnego, po którym skapitulował bramkarz West Bromu. Do pomocy mieć on będzie jeszcze kilku błyskotliwych graczy, takich jak Nacer Chadli, Erik Lamela czy powracający powoli do swej świetnej dyspozycji przed odniesieniem kontuzji Andros Townsend.
W Arsenalu zaś pierwsze skrzypce gra ostatnio Santiago Cazorla, który od początku 2015 r. zachwyca doskonałą formą. Pod nieobecność swego rodaka Mikela Artety, to właśnie filigranowy Hiszpan stał się pewnym egzekutorem rzutów karnych przyznawanych ostatnio bardzo chętnie ekipie „The Gunners”. Ponadto do pierwszego składu powrócił Mesut Oezil, a to dla Tottenhamu oznacza jedno – kłopoty. Próbkę swoich ponadprzeciętnych możliwości Niemiec pokazał nam tydzień temu, kiedy fenomenalnym podaniem z pierwszej piłki obsłużył Oliviera Girouda, po czym Francuz znalazł się oko w oko z bramkarzem Aston Villi i pewnie go pokonał. Aresne’a Wengera cieszyć powinna dobra forma jego pomocników tym bardziej, że w dzisiejszych derbach zabraknie najlepszego piłkarza „Kanonierów”, Alexisa Sancheza. Chilijczyk narzeka na drobny uraz, który nie pozwoli mu zagrać na White Hart Line.











