Po meczu z San Marino Franciszek Smuda podzielił się swoimi refleksjami z dziennikarzami „Przeglądu Sportowego”. Były selekcjoner reprezentacji nie obawia się powrotu do kadry. Wypowiedział kilka zdań na temat Artura Boruca i Ludovica Obraniaka.
Smuda stwierdził w krótkim wywiadzie, że zdobył cenne doświadczenie, gdy prowadził reprezentację. Dodał też, że warto by było przeanalizować pracę poprzednich szkoleniowców, w tym m. in. Engela, Janasa czy Beenhakkera, i wyciągnąć wnioski z tego, co robili dobrze, a co źle. Na pytanie, czy wróciłby do prowadzenia kadry, odpowiedział krótko, że nie odmówi.

Były selekcjoner reprezentacji przyznał, że powrót Artura Boruca nie jest jego zdaniem słusznym kierunkiem. – Tu w Niemczech słyszymy, że budujemy nową, młodą reprezentację. To jaka ona młoda, jak wraca do niej 33-latek? Mamy Szczęsnego, Tytonia czy Fabiańskiego, młodego, utalentowanego Skorupskiego. Na nich trzeba stawiać – dodał „Franz”.
Zdaniem Smudy Ludovic Obraniak zasługuje na miejsce w podstawowym składzie. Według niego piłkarz urodzony we Francji jest bardzo dobry. I z takich zawodników reprezentacja Polski powinna korzystać. Trener klubu z Ratyzbony jest przeciwny krytyce, która spadła na pomocnika Bordeaux za nieznajomość języka. – Przestańmy w końcu ględzić, że nie zna języka. On jest od grania, nie od gadania – zakończył Smuda.










