Przyszłość Wisły Kraków nie rysuje się zbyt kolorowo. Po ostatnim sezonie w T-Mobile Ekstraklasie drużyna z Małopolski chciałaby wrócić do grona tych drużyn, które walczą o najwyższe cele, jednak finanse klubu są w opłakanym stanie i zanosi się na to, że władze Wisły żadnego spektakularnego transferu nie przeprowadzą.
Nikogo nie trzeba przekonywać, że dla Wisły Kraków to jeden z najgorszych sezonów ostatnich kilkunastu lat. Drużyna „Białej Gwiazdy” oprócz tego, że zajęła mizerne miejsce w tabeli, prezentowała jeszcze bardzo kiepski styl gry. Naturalnym ruchem po takim sezonie byłoby wzmocnienie drużyny.

Wydaje się jednak, że w Krakowie żadnych poważnych ruchów transferowych nie zobaczymy. Zadaniem na przyszły sezon jest stabilizacja budżetu. W efekcie, jeżeli kogoś Wisła pozyska, to prawdopodobnie będzie to ktoś taki jak np. Fabian Burdenski, czyli piłkarz przychodzący do klubu za darmo i z niewielką pensją.
– Dopóki nie wyjdziemy na finansową prostą, to nie będzie wielkich zakupów. Zapłacimy tylko, jeśli będzie taka konieczność. Koniecznością jest w tym momencie lewy obrońca i napastnik, a najlepiej nie jeden – powiedział Franciszek Smuda.











