– Wszystko zależy od czwartku. Zrobiliśmy, co było możliwe. Nie mamy nic do stracenia, tylko dużo do zyskania. Chcemy wygrać – mówił w Poznaniu, w przeddzień meczu z Udinese, Franciszek Smuda.
Konferencja prasowa z udziałem trenera Franciszka Smudy i Rafała Murawskiego odbyła się w nietypowych warunkach; z powodu prac budowlanych na stadionie zabrakło bowiem prądu. Jednak tłum dziennikarzy z zainteresowaniem słuchał popularnego „Franza”, który jak na dzień przed bardzo ważnym spotkaniem wyglądał na wyjątkowo spokojnego.

– Przygotowania do meczu były wyjątkowo krótkie i nie było okazji rozegrać zbyt wielu gier kontrolnych. Szkoda, że nie mamy za sobą 2-3 spotkań w lidze. Zresztą przed rewanżem też ich nie będziemy mieć… Udinese to dobra drużyna. Przeanalizowaliśmy wiele ich meczów. Mają silną pomoc i szybkich napastników. Słabszą formacją jest obrona, gdzie co mecz jest inne ustawienie. Musimy uważać na ich grę z kontrataku – tak o czwartkowym rywalu mówił trener „Kolejorza”.
Jaki wynik zadowoliłby szkoleniowca Lecha? – Obojętnie, jaki wynik: czy będzie to skromne zwycięstwo czy bezbramkowy remis – zapowiedział Smuda.
Strachu w oczach przed spotkaniem nie miał Rafał Murawski. Pomocnik „Kolejorza” zdaje sobie sprawę, że grający w Serie A rywal ma teoretycznie łatwiej, gdyż jest już w pełni sezonu. – Nikt w zespole nie narzeka. Atmosfera przed meczem jest bardzo fajna. To nasz pierwszy mecz o stawkę w tym roku, więc to zawsze niewiadoma. Chcemy z dobrej strony zaprezentować się kibicom. To, jaka będzie jutro pogoda, nie ma znaczenia, w każdych warunkach trzeba być dobrze przygotowanym – zapowiedział Murawski.











