Franciszek Smuda, obecnie szkoleniowiec Wisły Kraków, został wczoraj owacyjnie przywitany na stadionie przy al. Piłsudskiego. Kibice długo skandowali nazwisko byłego szkoleniowca Widzewa Łódź, nie zabrakło haseł „Franek Smuda, witaj w domu”. Mimo gorącego przyjęcia „Franz” nie wyjechał z Łodzi zadowolony, „Biała Gwiazda” poniosła bowiem porażkę.

Wisła Kraków zanotowała ostatnio spadek formy. Przegrana na stadionie Widzewa to trzecia z rzędu strata trzech punktów. Jak ocenił postawę swoich podopiecznych szkoleniowiec?
– Przegraliśmy kolejne spotkanie, to jest już trzecie z rzędu. Rzadko się spotyka tyle przegranych, zwłaszcza że przed tymi porażkami pokazaliśmy w Warszawie z Legią, że potrafimy grać w piłkę. Jeżeli się nie ma takiej totalnej determinacji, jaką dzisiaj pokazał nam Widzew, to trudno rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. Przegraliśmy dlatego, że Widzew chciał naprawdę za wszelką cenę to spotkanie wygrać i – powtórzę raz jeszcze – z totalną determinacją podszedł do tego meczu – docenił postawę rywala „Franz”.
Co czuł Franciszek Smuda, gdy kibice Widzewa zgotowali mu gorące powitanie?
– Jest to zawsze sympatyczne dla trenera. Cieszyłbym się jednak jeszcze bardziej, gdybym to spotkanie wygrał – zakończył opiekun Wisły.











