W niedzielę Porto pokonało u siebie CD Feirense 2:1, po czym nastąpiła mistrzowska feta gospodarzy. Tytuł jednak zapewniony mieli już dzień wcześniej, bo bezpośrednie starcie Sportingu i Benfiki zakończyło się remisem. To oznacza, że po czterech mistrzostwach „Orłów” z Lizbony ponownie lepsze okazały się „Smoki” z Porto. Wyścig po koronę mistrzowską rozstrzygnął się dopiero w przedostatniej kolejce, więc emocje towarzyszyły portugalskim kibicom prawie do samego końca.
Na dwie kolejki przed końcem sezonu Porto miało pięć punktów przewagi nad ekipami ze stolicy. Zarówno Benfica, jak i Sporting miały 77 punktów, a w następnej kolejce czekały ich derby Lizbony. Sprawa była prosta, zwycięzca mógł jeszcze przedłużyć swoje szanse w walce o tytuł. Skończyło się jednak na nudnym bezbramkowym remisie i kwestia mistrzostwa została rozstrzygnięta przed czasem.
Może to i lepiej dla obydwu drużyn, bo FC Porto w niedzielę wygrało swój mecz, więc nawet gdyby derby zakończyły się czyimś zwycięstwem, niczego by to nie zmieniło. Zespół prowadzony przez Sergio Conceicao był w końcówce kampanii bezbłędny, notując pięć kolejnych wygranych z rzędu. Między innymi w najważniejszym meczu na Estadio da Luz.
Stawka: mistrzostwo
W połowie kwietnia cała Portugalia żyła jednym meczem. Meczem, który miał w dużym stopniu zdecydować, do kogo powędruje trofeum. Benfica podejmowała u siebie FC Porto i według bukmacherów była nawet lekkim faworytem, chociaż i tak wszyscy spodziewali się zaciętego pojedynku. I rzeczywiście mecz był zacięty i wyrównany, aż w 90. minucie kapitan „Smoków” Hector Herrera strzałem pod poprzeczkę dał swojej drużynie prowadzenie. Meksykanin w euforii zdjął z siebie koszulkę i obrócił ją herbem w stronę kibiców. Ta bramka pozwoliła FC Porto zastąpić rywali na fotelu lidera i z dwoma punkami przewagi dyktować warunki do końca sezonu.
Afera i plotki wokół klubu
Po ograniu Benfiki i przekonującej wygranej 5:1 z Vitorią Setubal Porto czekał wyjazdowy mecz z Maritimo. Przed tym starciem w mediach pojawiła się informacja, że Porto stosuje niedozwolone chwyty. Do prokuratury wpłynęła wiadomość od anonimowej osoby, że bramkarz Maritimo – Amir Abedzadeh – otrzymał propozycję 200 tysięcy euro od swoich następnych przeciwników w zamian za ułatwienie dostępu do swojej bramki.
Podobno irański golkiper odrzucił rzekomą ofertę, więc Porto poszło o krok dalej. Poprosiło władze Maritimo o wystawienie do gry rezerwowego bramkarza Charlesa, za co oferowało umorzenie długu wobec Porto. Wynosił on milion euro, więc stawka została wyraźnie podbita. Charles rzeczywiście wystąpił w tym spotkaniu, ale wszedł pod koniec pierwszej połowy z ławki rezerwowych. W 41. minucie Abedzadeh dostał bowiem czerwoną kartkę i wyleciał z boiska.









