5:0 z Rumunią, pewny awans na Euro 2020 i nagły powrót Luisa Enrique w roli szkoleniowca. W Hiszpanii dzieje się bardzo dużo w ostatnich dniach, i to równie wiele za kulisami. Jednakże pozornie cudowna historia Luisa Enrique przyniosła ze sobą odrobinę gorzkiego smaku. A wszystko przez to, jak potraktowano byłego już selekcjonera, Roberta Moreno.
Zacznijmy od początku, by uporządkować nieco fakty. Po nieudanym mundialu 2018 w Rosji, wielkim skandalu wokół Lopeteguiego oraz krótkich rządach Fernando Hierro posadę trenera reprezentacji Hiszpanii objął Luis Enrique. Z czasem jednak do prasy zaczęły dochodzić informacje, jakoby Hiszpan borykał się z dużymi, wtedy jeszcze nieznanymi, problemami osobistymi. Kontynuacja przez niego pracy była więc wątpliwa. Informacje potwierdziły się w marcu tego roku, gdy Enrique nagle opuścił zgrupowanie reprezentacji, a w czerwcu oficjalnie zrezygnował ze stanowiska.
Moreno idealnym kontynuatorem idei Enrique
Gdy na kibiców z całego świata spadła informacja o ciężkiej chorobie jego córki Xany, wszyscy nagle zrozumieli taką niespodziewaną decyzję. Na całe szczęście dla Hiszpanii lukę po Enrique miał wypełnić Robert Moreno – dotychczasowy asystent selekcjonera i prywatnie oddany przyjaciel „Lucho”. Moreno, który od dawna już pracował pod skrzydłami Enrique, miał być gwarantem kontynuacji myśli szkoleniowej byłego trenera.
I rzeczywiście tak było, gdyż Hiszpania pod opieką nowego szkoleniowca radziła sobie bardzo dobrze. Co prawda zdarzyły jej się dwa remisy z rzędu – z Norwegią i Szwecją – ale w ostatnim czasie były to imponujące wygrane 7:0 z Maltą i 5:0 z Rumunią.
Sytuacja jednak zmieniła się bardzo szybko, ponieważ już po wspomnianym spotkaniu z Rumunią Moreno miał ze łzami w oczach żegnać się ze swoimi zawodnikami. O tym, co tak naprawdę wydarzyło się za kulisami hiszpańskiej federacji, dzisiaj próbował opowiadać jej szef, Luis Rubiales.
Sprzeczne wersje wydarzeń
– Rozmawiałem z Luisem Enrique trzykrotnie od momentu śmierci jego córki – tłumaczył Rubiales – 29 sierpnia, 31 października i wczoraj [18 listopada].
Szef federacji powiedział także, że Jose Francisco Molina (dyrektor sportowy hiszpańskiej kadry) spotkał się z Moreno w ostatnią niedzielę. Molina poinformował wtedy jeszcze urzędującego trenera, że jeśli Luis Enrique zechce powrócić do drużyny, to federacja „rozważy taką możliwość”. Co jednak ciekawe to fakt, że Rubiales zasugerował dobrowolną chęć Moreno do ustąpienia stanowiska swojemu przyjacielowi. Teoretycznie by się to zgadzało, gdyż Robert jeszcze dwa miesiące temu przyznał, że będzie „zachwycony”, jeżeli Enrique zechce wrócić na fotel selekcjonera kadry. Co więc wpłynęło na to, że Moreno na ostatniej prostej zmienił zdanie?
Bo to, że zdanie zmienił, wydaje się jasne. Jeszcze w poprzednim tygodniu mówił, że swoje szanse na kontynuacje pracy ocenia „dziesięć na dziesięć”. Później jednak nie pojawił się na konferencji prasowej po spotkaniu z Rumunią, a do tego doszły wspomniane wcześniej łzy. Luis Rubiales nie odpowiadałby dzisiaj przez półtorej godziny na pytania dziennikarzy, gdyby nie chciał jak najszybciej ugasić tego wewnętrznego pożaru.











