Kolejny sezon rozgrywek w Polsce za nami, więc znamy też następnych przegranych. Bez wątpienia jednym z największych jest bohater poniższego tekstu, bowiem rzadko zdarza się doprowadzić do upadku dwa kluby w jednym sezonie.
Jak mówi stare, polskie powiedzenie: „Jeśli chcesz, by coś było zrobione dobrze, to zrób to sam”. Jednak do niedawna w polskiej Ekstraklasie mieliśmy osobę, która mu dobitnie zaprzeczała. Chodzi o Ryszarda Wieczorka, kogoś, kto dokonał rzeczy trudnej, acz niezbyt chwalebnej – udało mu się poprowadzić do spadku dwie drużyny w jednym sezonie (na dwie możliwe). Trener ten również walnie przyczynił się do degradacji Górnika Zabrze w poprzednim sezonie. Można więc powiedzieć, że pogrążył lwią część klubów z Górnego Śląska. Dla popularnego „Richarda” ma to szczególne znaczenie, pochodzi on bowiem z Wodzisławia Śląskiego i z miejscową Odrą związał większość drogi zawodowej. Chciał jak najlepiej dla ukochanego zespołu, wyszło jak zawsze.

Początek jego kariery szkoleniowej nie wskazywał, iż spora część kibiców z bólem będzie wspominała jego nazwisko. Debiutancki sezon, wraz z nieposiadającym pokaźnego zaplecza finansowego zespołem Odry, zakończył na wysokim piątym miejscu w tabeli, rok później powtórzył to osiągnięcie. Jednak z sezonu na sezon było gorzej. Dziewiąta lokata, następnie zwolnienie w środku kolejnych rozgrywek po serii fatalnych wyników.
Dalszym etapem była Korona Kielce. Tam też były miłe złego początki. Szkoleniowiec osiągnął ze swoimi graczami górną połowę tabeli, ocierając się o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach, ale w końcu nadszedł kryzys, po którym pożegnano Wieczorka bez żalu.
W tym momencie dochodzimy do miejsca, o którym śląscy kibice starają się zapomnieć. Rozpoczęła się dewastacja tego, jakże zasłużonego dla polskiej piłki nożnej, regionu. Dokładnie 1 czerwca 2007 roku, na stanowisku pierwszego trenera Górnika Zabrze, zatrudniony został niejaki Ryszard Wieczorek. Były mistrz Polski startował do rozgrywek z mocarstwowymi ambicjami, firma ubezpieczeniowa Allianz zapewniała spory kapitał, wszyscy ludzie związani z polskim futbolem spodziewali się, że zabrzanie w niedługim czasie włączą się w walkę o najważniejsze trofea na krajowym podwórku. Jak się okazało, szkoleniowiec kompletnie nie sprawdził się w roli architekta tej ekipy. Tradycyjnie jego przygoda zaczęła się dobrze, ale nie trwała długo. Kolejne kompromitujące porażki w sezonie 2008/2009 przynosiły wstyd, poważne transfery nic nie dały, klub okupował dolne rejony tabeli. Wieczorek został zwolniony w środku drogi, niestety, drogi ku klęsce. Klubu nie udało się już uratować, spadł do I ligi. Pierwszy etap zniszczenia został ukończony.












