Od początku tego sezonu Śląsk Wrocław ma problemy ze znalezieniem skutecznej „dziewiątki”. Pierwszy gol zdobyty przez snajpera wicemistrzów Polski padł dopiero w siódmej kolejce. W ostatnich tygodniach w mediach pojawiła się informacja o zainteresowaniu Jakubem Świerczokiem. Transfer 31-latka rozwiąże problemy wrocławian?
Falstart Śląska
Po kapitalnym sezonie 2023/24, w którym „Wojskowi” zajęli 2. miejsce, wielu kibiców Śląska wierzyło w utrzymanie miejsca w ligowej czołówce. Poza tym tytuł mistrzowski we Wrocławiu przegrano z Jagiellonią tylko dlatego, że WKS miał gorszy bilans bezpośrednich starć. Porażka 1:3 w Białymstoku zadecydowała o zdobyciu mistrzostwa przez „Jagę”.
W sezon 2024/25 wkraczano z nadziejami na pozostanie w górnej połowie tabeli. Niektórzy w Śląsku wierzyli nawet w mistrzostwo. Niestety, jak na razie okazuje się, że kapitalne zeszłoroczne rozgrywki były tylko jednorazowym wyskokiem. Po sześciu spotkaniach (WKS ma do rozegrania zaległy mecz z Radomiakiem Radom) Śląsk zgromadził ledwie cztery punkty. Taki dorobek plasuje „Wojskowych” na 17. pozycji w tabeli. Zamiast czołowych miejsc jest strefa spadkowa. Obecnie Śląsk wyprzedza nawet bardzo słabo wyglądająca Lechia Gdańsk.
Przed tym sezonem Jacek Magiera – trener wrocławian – mówił o tym, że celem Śląska na nadchodzącą kampanię będą miejsca 6-8. Jak się okazuje rzeczywistość potrafi być brutalna. Na ten moment wicemistrz Polski jako jedyny (!) w całej lidze nie wygrał meczu. Remis z Lechią czy podział punktów z Koroną Kielce (oba mecze uratowane po bramce zdobytej w doliczonym czasie gry) nie mają prawa przydarzyć się drużynie, której aspiracje sięgają regularnej walki o miejsca gwarantujące eliminacje europejskich pucharów.
Teoretycznie bardzo słaby start sezonu można tłumaczyć występami w europejskich pucharach (eliminacje Ligi Konferencji), które nierzadko są dla polskich ekip „pocałunkiem śmierci”. Jednak Śląsk wygląda tak źle, że nie można wszystkiego zrzucać na kilka dodatkowych meczów, granych w środku tygodnia. Poza tym Śląskowi również nie poszło w LKE. Wymęczone zwycięstwo w dwumeczu z Riga FC (przegrany pierwszy mecz) oraz odpadnięcie ze szwajcarskim FC Sankt Gallen można uznać za nieudaną przygodę w „Europie”.
Klimala – niewypał transferowy
Patryk Klimala to jeden z największych flopów transferowych Śląska Wrocław w tym wieku, a może nawet w całej historii. Kiedy 26-letni napastnik dołączał do WKS-u wydawało sie, że może być jedną z najlepszych „9″ w lidze. Mając w CV takie kluby jak Celtic Glasow czy New York Red Bulls, Klimala miał potencjał na to, by zostać nawet królem strzelców Ekstraklasy. Piłkarz trafił do Śląska z izraelskiego Hapoel Beer Szewa. Z powodu wojny pomiędzy Izraelem a Hamasem, jego kontrakt z „ czerwono-białymi” został rozwiązany za porozumieniem stron.
W barwach wrocławskiego Śląska Patryk Klimala ani razu (!) nie trafił do siatki. Wielu kibiców Wojskowych” do dziś ma przed oczami pudło byłego zawodnika Jagielloni w meczu z Ruchem Chorzów. Pudło, przez które Śląsk być może przegrał mistrzostwo. W tym sezonie Klimala nie zagrał w Ekstraklasie oraz eliminacjach LKE ani minuty. Uzbierał za to 4 występy w trzecioligowych rezerwach, dla których czterokrotnie trafiał do siatki. Szerokim echem w polskich mediach odbił się zwłaszcza hat-trick Polaka przeciwko Górnikowi Polkowice. Po strzeleckim popisie Klimali pojawiły się głosy, sugerujące włączenie napastnika do pierwszego zespołu, jednak Jacek Magiera najprawdopodobniej definitywnie skreślił 26-latka.










