Płach(e)ta na byka czy struś pędziwiatr? A może nieustraszony polski samuraj? Ilekroć patrzę na sylwetkę Przemysława Płachety, nie potrafię oprzeć się formułowaniu takich określeń. I być może one mają swój żartobliwy wydźwięk (mam nadzieję, że adresata nie urażę), jednak w żadnym razie nie służą deprecjacji. Broń Boże! Śląsk Wrocław wygrał los na loterii. Pytanie, czy nagroda w postaci potencjalnego objawienia ekstraklasy zrewanżuje się za zabieganie o nią.
Śląsk Wrocław potrzebował „obstawienia” pozycji obowiązkowego młodzieżowca. To była nieuchronna procedura, z którą włodarze klubu musieli zmierzyć się jeszcze przed zakończeniem poprzedniego sezonu. Trochę później, czyli przed otwarciem letniego okienka transferowego, zapowiadało się, że tę rolę otrzymają Jakub Łabojko lub Mateusz Hołownia. Czy słusznie? Niewątpliwie tak, ponieważ w tym momencie są to piłkarze, którzy nawet mimo młodego wieku wprowadzają na placu gry wartość dodaną. Pewnego czerwcowego dnia okazało się, że dołączy do nich ktoś jeszcze. Takiii tam, Przemek.
Śląsk Wrocław chciał opierzonych młodzieżowców
– Potrzeba sześciu, siedmiu piłkarzy. Trzeba robić dużo rotacji. U młodego spadki formy są dużo bardziej widoczne i oczywiście naturalne, tak przebiega proces rozwoju – twierdził Paweł Barylski (asystent trenera WKS-u) jakiś czas temu. Były zawodnik wrocławskiego klubu odnosił się do faktu, że pozycja dla obowiązkowego młodzieżowca musi być na przestrzeni całego sezonu bardzo dobrze obsadzona. Trudno się z tymi słowami nie zgodzić, bo w przypadku kontuzji w trakcie meczu (lub absencji jeszcze przed nim) umiejętnie stworzone zasoby i korzystanie z nich będą kluczowe. Czy Śląsk je posiada?
Oczekuję, że potraktują [młodzieżowcy] zmianę przepisów jako wielkie wyzwanie. Trudno o większą motywację niż świadomość, że jeden z nich na pewno zagra w najbliższym meczu. Powinniśmy dysponować około pięcioma młodzieżowcami przygotowanymi do ekstraklasy.Vitezslav Lavicka, trener Śląska Wrocław
Dzisiaj można powiedzieć, że zdecydowanie tak. Na obóz przygotowawczy w Słowenii Vitezslav Lavicka zabrał aż siedmiu piłkarzy, którzy z racji wprowadzenia nowych przepisów zbliżyli się do podstawowej jedenastki bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Byli nimi: Konrad Poprawa, Mateusz Hołownia (defensywa) – Bartosz Boruń, Maciej Pałaszewski, Adrian Łyszczarz, Przemysław Płacheta (linia pomocy) – Sebastian Bergier (ofensywa). W kręgu tej grupy przewija się również nazwisko Piotra Samca-Talara, który w poprzedniej kampanii (jako 16-latek) zdążył zadebiutować w meczu z Miedzią Legnica.











