Śląsk Wrocław – Lokomotiw Sofia


Może nie ma w swoich szeregach wybitnych piłkarzy, może nie gra pięknej dla oka piłki, wreszcie – może obce mu są europejskie sukcesy. Ale ma trenera, który z niejednego pieca chleb już jadł i przygodę Śląska w pucharach traktuje zupełnie serio.


Udostępnij na Udostępnij na

Wysłaliśmy jednego z naszych trenerów do Sofii, by dostarczył nam informacje o tym zespole, dając tym samym do zrozumienia, przede wszystkim sobie, jak poważna jest to sprawa. Chcemy uniknąć sytuacji, w której, po szczęśliwym czwartkowym wieczorze, pierwszą myślą następnego dnia będzie: „Boże, co nas czeka w następnym meczu? Przecież my nic nie wiemy o naszym rywalu”. Oczywiście, ktoś może dać w gazecie tytuł: „Zwariowali! Myślą o trzeciej fazie, jeszcze nie konsumując do końca drugiej”. To jest nasz obowiązek – mówił jeszcze przed spotkaniem z Dundee Orest Lenczyk. To pokazuje, że drużyna do swojej gry w eliminacjach podchodzi zupełnie poważnie, jest w pełni skoncentrowana i zorientowana tylko i wyłącznie na awans.

Mila rozegrał przed tygodniem fenomenalne zawody
Mila rozegrał przed tygodniem fenomenalne zawody (fot. Filip Susmanek/ iGol.pl)

W pierwszym meczu z Dundee, również rozgrywanym u siebie, to Śląsk był stroną przeważającą. To właśnie wrocławianie mieli inicjatywę, częściej byli przy piłce, to oni kreowali akcje ofensywne. Niewykluczone, że ten stan rzeczy powtórzy się w czwartkowym spotkaniu, chociaż… innego zdania jest Maciej Terlecki, ekspert telewizyjny stacji Canal+. – Śląsk to drużyna, która gra bardzo asekuracyjny futbol. Jak na polskie warunki jest znakomicie przygotowana fizycznie i to jest jej atut. Zawodnicy zaatakują dopiero, kiedy wybadają rywala, zobaczą, że można wyjść trochę wyżej, zaryzykować. Wszystko będzie zależeć od dyspozycji dnia i… odrobinki szczęścia – uważa jeden z najbardziej zmarnowanych talentów w historii polskiej piłki.

Na trasę wyścigu o awans do Ligi Europy Lokomotiw Sofia dołączył wtedy, co Śląśk – na drugim etapie. W poprzedniej kolejce uporał się z Metalurgiem Skopje. Lekko nie było. W pierwszym meczu na stadionie rywala padł bezbramkowy remis, drugie spotkanie było zaś przeznaczone tylko dla kibiców o mocnych nerwach. Macedończycy dwukrotnie obejmowali prowadzenie w tym meczu, ale ostatecznie, rzutem na taśmę, Bułgarzy zdołali w ostatnich pięciu minutach przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę za sprawą dwóch trafień Presława Jordanowa, na którego Polacy muszą zwrócić uwagę. Podobne okoliczności towarzyszyły meczowi Śląska. Ale emocje już opadły, przynajmniej wśród Polaków. – To, co można zauważyć wśród zawodników, to trochę inna atmosfera. Przed meczem ze Szkotami była pełna mobilizacja z każdej strony, a już na najwyższym poziomie u zawodników. Teraz jest nieco inaczej, być może dlatego, że opadły emocje. Dla nas to przygotowanie do kolejnego pojedynku i chcemy sprostać temu wyzwaniu – opowiadał na konferencji prasowej Lenczyk.

Oba zespoły nigdy wcześniej nie miały okazji się ze sobą zmierzyć, jednak polsko-bułgarskie pojedynki wcale nie są nam obce. Przypomnijmy, że Wisła Kraków pokonała we wtorek na wyjeździe Liteks Łowecz. – Nie ma tam słabych graczy. Zawodnicy z Sofii dobrze biegają, jest tam kilku nieźle dryblujących piłkarzy, mają tam też „wieżowców”, co może okazać się kluczowe przy stałych fragmentach gry. Analizowaliśmy już zebrane materiały i jeszcze na pewno będziemy to robić. Tym zbliżymy się do ustalenia składu na czwartkowy mecz, sposobu gry czy taktyki. We wtorkowym meczu Wisły sporo „narozrabiał” jeden zawodnik Liteksu grający na skrzydle. Lokomotiw ma takich dwóch – analizował rywala trener wrocławskiego zespołu.

Co do składu, będzie on bardziej zbliżony do tego z pierwszego meczu z Dundee. Dysponowany do gry będzie Christian Diaz. Jak zapowiada Lenczyk, któryś z dwójki Diaz – Voskamp zacznie mecz od pierwszej minuty, ale nie będzie przebywał na placu gry aż do ostatniej. Niezagrożony jest także występ Kelemena, który zanotował dość słabe recenzje za spotkanie w Szkocji. – Słabszy mecz go nie przekreśla. Podziwiam jego interwencje na treningu i życzyłbym sobie podziwiać w meczach z Lokomotiwem – informował Lenczyk. W środku pola niepodzielnie rządzić będzie znowu profesor Mila, którego Smuda konsekwentnie pomija przy powołaniach. Czy słusznie? – Znając trenera Smudę, Mili ciężko będzie dostać się do kadry… A co, jeśli to ja bym był selekcjonerem? Dla mnie to jest zawodnik zbyt słaby fizycznie jak na reprezentację. Ma niezłe umiejętności, pasuje do stylu gry Śląska. Ale na kadrę narodową bym go nie powoływał – tonuje zapędy Terlecki. W kadrze meczowej Śląska zabraknie natomiast Szewczuka. Znalazł się w niej za to Madej.

Lokomotiw jest jak najbardziej w zasięgu Śląska, ale, aby na poważnie myśleć o pomyślnym rezultacie, należy wyeliminować kilka błędów z poprzednich meczów. Chodzi przede wszystkim o formację defensywną, której często przytrafiały się niepotrzebne pomyłki. Dundee nie potrafiło ich wykorzystywać, ale Lokomotiw wcale nie musi okazać się tak łaskawy…

A co na temat szans Śląska myślą nasi redaktorzy?

Łukasz Pawlik (szef bazy danych):

Jestem pewny, że podobnie jak Wisła, Śląsk odniesie sukces. Aczkolwiek myślę, iż zespół dowodzony przez Oresta Lenczyka może mieć z tym problem i będzie to okupione walką do ostatnich kropli potu. Jednak skromna zaliczka jednobramkowa pozwoli cieszyć się wszystkim polskim kibicom. Mila, Diaz i spółka zagrają spokojny futbol, który będzie oparty na ataku pozycyjnym. Ważne, aby w pierwszym meczu Śląsk strzelając bramkę, jej nie stracił, wtedy będziemy mogli być spokojni o awans do kolejnej rundy.

Piotr Wojciechowski (szef ligi francuskiej):

Przed rywalizacją Śląska Wrocław z Lokomotiwem Sofia jestem pełen nadziei. Nadziei, którą rozbudził we mnie rewanżowy mecz wrocławian z Dundee United. Na Tannadice podopieczni Oresta Lenczyka zaprezentowali wszystko, czego zabrakło Jagiellonii, czyli walki do upadłego, nawet gdy sytuacja zdaje się tragiczna. Jeśli mimo wszystko Śląsk odpadnie jeszcze przed rundą grupową Ligi Europyczego mu bardzo nie życzę, bo widzę w nim czarnego konia tych rozgrywekto jestem pewien, że w żadnym wypadku wstydu nam nie przyniesie. Dopisało mu oprócz tego szczęście w losowaniu, dzięki któremu mierzyć się musi zaledwie z Bułgarami, którzy są w zasięgu możliwości piłkarzy. Jeśli nie obniżą swoich lotów, o co myślę zadba szkoleniowiec, to o rundę play-off jestem spokojny. Tylko szkoda, że znów muszą grać najpierw u siebie…

Śląsk WrocławLokomotiw Sofia od godz. 15.45 w transmisjach na żywo w Polsacie Sport i Polsacie Futbol; na antenie Polsatu otwartego od godz. 16.45. Transmisji meczu towarzyszy na gorąco Studio LE.

Komentarze
~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

Mając na uwadze mecze Wrocławian z Dundee,to
Śląsk pewnie wygra z Bułgarami...;) Życzę im
tego w każdym bądz razie

Najnowsze